sobota, 18 kwietnia 2015

Smutny imagin z Zaynem

Inspiracja brana z smutnej historii. Jeśli bardzo podobne, to przepraszam ;c

***4 miesiące wcześniej ***
-Zayn nie jedź dzisiaj na ten wyścig. Zostań w domu. Jest burza. - próbowałam namówić brata do zostania w domu, ale był nieugięty.
- Spokojnie. Nic mi nie będzie. Czy kiedykolwiek coś mi się stało? - odpowiedział mi.
- W takim razie jadę z tobą. Będę ci kibicować
- Nie mogę cię zabrać. Jeszcze coś ci się stanie.
- Przecież nie jadę z tobą w wyścigu. Chcę ci tylko kibicować - przekonywałam go.
- To szykuj się. - powiedział i wyszedł z domu.
***
Na miejscu było bardzo tłoczno i głośno. Brat posadził mnie w bezpiecznym miejscu, z którego dobrze widziałam tor. Może nawet za dobrze...
Motory ruszyły. Bacznie obserwowałam Zayna. W pewnym momencie ktoś podjechał mu pod koło i mój brat stracił panowanie nad motorem. Nagle zrobiło się bardzo cicho. Wyścig został przerwany. Podbieglam do brata. Zadzwoniłam po pogotowie. Wszyscy uciekli. Został tylko nasz zaufany przyjaciel Niall. Wiedziałam, że Zayna nie da się uratować, ale nie mogłam go zostawić.
- Emily chodź. Będziesz miała kłopoty. Jesteś nieletnia. - powiedział Niall, kiedy usłyszeliśmy karetkę. Delikatnie pociągnął mnie za rękę.
- Dlaczego on?! - krzykęłam zanim kumpel zdążył mnie zabrać z miejsca zdarzenia.
*** Teraz ***
Koło północy usiadłam przy grobie brata i parząc sobie palce zapaliłam znicz. Na telefonie włączyłam naszą ulubioną piosenkę.
- Pamiętasz? - rzuciłam ciche pytanie ze łzami w oczach. - Zawsze przy tej brałeś mnie do tańca. Niezależnie gdzie i kiedy. Przecież oboje kochaliśmy tańczyć. - szybko starłam łzę spływającą po policzku.
- Nie, nie płaczę przecież ci obiecałam. Przecież zawsze przed wyjazdem na wyścig kazałeś mi obiecać, żebym nie płakała jeśli coś się stanie. - przez chwilę siedziałam w ciszy i wsłuchiwałam się w słowa piosenki. Znowu pare łez spłynęło po moim policzku. - Nie. Właściwie to płaczę. - powiedziałam pozwalając, żeby łzy swobodnie spływały mi po twarzy. - Płaczę, bo przytłacza mnie myśl, że ze mną nie zatańczysz, że nie przytulisz mnie, kiedy będę tego potrzebować, że nie sprawdzisz kandydata na mojego chłopaka. Ta świadomość tak cholernie rani moje wnętrze. Nie wiem co robić. Wciąż mam wrażenie, że to tylko sen i za chwilę przyjdziesz, żeby mnie przytulić. - znowu chwila ciszy. Musiałam nabrać powietrza. Wyciszyć się. Spojrzałam w gwieździste niebo.
- Ej, ty tam, na górze. - łzy znowu spłynęły mi po policzku. - Oddaj mi go. Nigdy o nic cię nie prosiłam, ale dziś... Oddaj mi brata. Zwróć mi go. Nie daję już rady bez niego. Chcę go z powrotem. Kocham go. - mój cichy szept wplótł się w wiatr. Wolnym krokiem wróciłam do domu. Jak zawsze patrzyłam w gwiazdy sprawdzając czy jakaś nie zgasła. Nie widziałam dwóch. Chyba. Może zgasły, a może chmury je zakryły. Gwiazda mojego brata zgasła cztery miesiące temu. Widziałam to na własne oczy. Po powrocie do domu puściłam naszą piosenkę i zaczęłam tańczyć do niej samotnie.

_________________________________________________

Jak się podoba? Mam nadzieję, że bardzo ;) ~ Maraa ;*

poniedziałek, 2 marca 2015

Smutny imagin z Zayn'em

         Myślę, że imagin przypadnie do gustu, pomimo, że jest smutny :) Miłego czytania <3
           P.S.:Dobijemy do 12,000 wyświetleń ? + Po prawej stronie jest nowa ankieta ;)

Kolejna samotnie spędzona noc w łóżku. Nie tak wyobrażałam sobie nasz związek. Od kiedy wrócił z trasy, codziennie go nie ma w domu. Brakuje mi cholernie Zayn'a i tego jego uwodzicielskiego uśmiechu. Jego czułych słów, dotyku... Pamiętam, że przez pierwszy rok naszego związku dbał o mnie, przynosił mi kwiaty, mówił czułe słówka, a teraz ? Przynieś, posprzątaj. Nie chcę takiego związku.Czasami przychodzi na noc, ale tylko jak jest cholernie pijany. Słyszę wtedy od niego nieprzyjemne słowa. "Jesteś skończoną idiotką", "Nie jesteś niczego warta" - te dwa zdania ranią mnie najbardziej. Nie chcę wtedy żyć. Jednak mam dla kogo. Dla naszego dziecka. Zgwałcił mnie, a ja nic nie mogłam zrobić przed jego wielką ochotą. Nie mogłam mu się wstawić .. Od razu nasunie się myśl dlaczego ? Bo .... bo by mnie uderzył. Ciężko w to uwierzyć, ale tak jest. Kiedy przyjdzie pijany w południe, staje się nieobliczalny. Denerwuje go wszystko, nawet głupie powietrze.
-[T.I.] !-gdy usłyszałam jego głos z salonu, przez moje ciało przeszły dreszcze. Było grubo po 15, więc przyzwyczaiłam się, że prawie co 2 tygodnie tak będzie.
     Obawiałam się najgorszego, które za moment się zdarzyło. Na samym początku usłyszałam trzask ..... rozbijanego szkła ? Szybko zbiegłam na dół, jednak szybko tego pożałowałam. Złość namalowana na twarzy Zayn'a była inna. Groźniejsza i .... pełna nienawiści ? Pierwszy raz widziałam u niego taki wzrok.
-Zayn ... ty ... ty znowu pi...
-Zamknij mordę dziwko.-przerwał mi, wybuchając.-Zdradziłaś mnie i to jeszcze z najlepszym przyjacielem ! Czyje to dziecko ? Moje czy tego skurwysyna ?
-Twoje idioto ! Wyruchałeś mnie, gdy tego nie chciałam!-rozpłakałam się, po czym wybiegłam z domu.
    W drzwiach mijałam się z chłopakami, którzy wołali za mną. Jednak ja biegłam. Chciałam się znaleźć jak najdalej od niego. Choć go cholernie kochałam i potrzebowałam go, ale .... moja druga połówka tego nie chciała ... Cholernie tego nie chciała.

*oczami Zayn'a*
      Kiedy wybiegła, poczułem ulgę i ..... jakąś radość ? Jakby nic się nie stało poszedłem do kuchni. Wyciągnąłem z szafki szklankę, do której nalałem wody i upiłem kilka łyków.
-Zayn !-usłyszałem głos Liam'a, który po chwili znalazł się z chłopakami w kuchni.-Co się stało ? Dlaczego [T.I.] wybiegła z mieszkania, w którym jest rozbity wazon?
-Liam, spójrz na niego.Widać, że znowu chlał. -odezwał się Niall. Posłałem mu złowrogie spojrzenie, po czym odwróciłem się do okna.
-Dlaczego [T.I.] wybiegła z płaczem z mieszkania? Coś ty jej zrobił ?-usłyszałem po kilku minutach głos Harr'ego.
-Nie mam zamiaru Wam o tym gadać.-odpowiedziałem oschle i nadal stałem do nich tyłem.-Nie Wasz to zasrany interes.
   Chłopaki nic się nie odzywali i nawet dobrze.Nie miałem najmniejszej ochoty na ich "ojcowskie" kazania, które nic mi nie dadzą.
-Zayn ..... jesteś pewny swoich czynów ?-usłyszałem obok ucha, cichy głos Louis'a.
     Nic nie odpowiadając, przytuliłem się do chłopaka i zacząłem płakać jak małe dziecko. Louis najwyraźniej nie był przygotowany na takie coś, ponieważ się jękał. Po chwili wszyscy stworzyliśmy małą kupkę. Chcieli mi pomóc, a ja ? Chciałem sobie radzić sam tak jak zawsze. Za każdym razem mi to nie wychodziło niestety. Płakałem gorzej niż dziecko, a chłopaki starali się mnie uspokajać.
-Może powinieneś za nią biegnąć ? -powiedział Liam pół godziny temu w salonie.
-Ale nie wiem gdzie ona jest. Może jest już w ....
-Nie mów tak ani nie myśl. -głos Harr'ego był stanowczy.-Jeśli ją kochasz i chcesz być z nią, to czemu rozwalasz ten związek ?
    Bez słowa, wybiegłem z domu. Zostawiłem chłopaków w szoku, ale musiałem coś zrobić. Znaleźć [T.I.] i uratować nasz związek. Mam cichą nadzieję w sercu, że wybaczy mi moje zachowanie. Głupie zachowanie, przez które mogę ją stracić na zawsze.
    Skierowałem się do najpierw do parku, bo to jest pierwsze z dwóch ulubionych miejsc [T.I.], w którym niestety jej nie było. Z jeszcze większą nadzieją skierowałem się na plażę, na której się znajduje mostek, na którym się poznaliśmy. Bałem się cholernie o nią. Bałem się, że coś sobie zrobi z mojego idiotycznego zachowania. Rozejrzałem się po plaży, aż zauważyłem [T.I.] na mostku. Zacząłem w jej stronę biegnąć jak poparzony. Bałem się, że zaraz wpadnie do wody, która o tej porze była ciepła. Ale bałem się.
-[T.I.] czekaj!-zawołałem, podbiegając.-Nie rób tego, proszę Cię.
-Odejdź ode mnie. -powiedziała, a ja pomimo to, zrobiłem to.-Powiedziałam coś.
-Nie odejdę od Ciebie. Jesteś dla mnie najważniejsza.-powiedziałem podchodząc coraz bliżej. Kilka kroków przed nią się zatrzymałem, po czym po chwili zacząłem mówić dalej.-Wiem, że nie byłem dla Ciebie takim jakim chciałabyś, ale wybacz mi ... Daj mi osta
-Nie dam Ci ani ja ani Twoje dziecko !-wykrzyknęła, po czym wpadła do wody.

-[T.I.] !!!!!!!!!!! NIE !!!!!!!!-krzyczałem mieszając krzyki ze płaczem.
     Nie zdążyłem jej złapać .... Odeszła ... Na zawsze z mojego powodu. Odeszła, bo byłem skończonym dupkiem, który nie umiał skończyć ze swoim pijaństwem. Zamiast się ją zajmować bardziej, starać się o nią, spędzać z nią swój czas to ja wolałem iść na piwo z znajomymi, popatrzeć na inne kobiety. Jestem skończonym dupkiem, bo straciłem dwie najważniejsze osoby w życiu ... Moją [T.I.] i owoc mojego oraz dziewczyny owocu ...

-Jak się pan czuje dzisiaj?-zapytała kobieta po 40-stce, która usiadła naprzeciwko mnie. Zadawała to same pytanie codziennie, kiedy przychodziłem do tej cholernej przychodni już od 8 miesięcy.
-Tak jak zwykle. Brakuje mi jej. Nie daję sobie sił bez niej. -powiedziałem, ocierając łzy z policzków.-Po prostu nie daję.
-Zayn uwierz mi .... Spotkacie się kiedyś tam u góry ... Za kilkadziesiąt lat na pewno się z nią spotkasz.-kobieta ciągła dalej, ale ja już jej nie słuchałem. Wmawia mi to samo od kilku miesięcy.
   Po pół godzinie nareszcie wyszedłem z pokoju. W holu poradni czekali na mnie chłopaki, którzy na mój widok energicznie się podnieśli.
-I jak ?-zapytał jak zwykle Liam. -Jak poszło?
-Tak jak zwykle.-nie dawałem im innej odpowiedzi, kiedy zawsze wychodziłem z gabinetu.-Ta terapia mi nic nie pomoże.
-Pomoże Ci. Wyjdziesz z tego. Zrozum chłopie, że [T.I.] nie ma już z nami 8 miesięcy.-odezwał się Louis.
-Odwieziecie mnie do domu?-zapytałem.-Swojego domu?
-No dobrze.-powiedzieli nie pewni chłopacy.
      Widać, że bali się o mnie. Ale co ja im poradzę? To przeze mnie, [T.I.] popełniła samobójstwo i nic ani nikt tego nie zmieni. Nawet pierdolona terapia mi w tym nie pomoże! Absolutnie nic nie może tego zmienić. Po odwiezieniu, podziękowałem chłopakom, po czym wszedłem do pustego domu. Każdy element mieszkania przypominał mi cholernie mocno o [T.I.]. Nie wspomnę o wspólnych zdjęciach, na których byliśmy oboje szczęśliwi.
       Wyciągnąłem z szafki kuchennej tabletki nasenne, a z lodówki piwo. Z nimi skierowałem się do salonu, w którym wziąłem album ze zdjęciami. Usiadłem na kanapie, aby po chwili zdecydowanie wziąć kilkanaście tabletek nasennych i zapić je zimnym piwem ... W oczekiwaniu na swoją śmierć, przeglądałem zdjęcia, na których byłem szczerze uśmiechnięty z nią. Chciałem jak najszybciej znaleźć się obok niej, więc wziąłem jeszcze kilkanaście ostatnich tabletek jakie miałem popijając je szybko piwem. Alkohol w puszcze jeszcze został, więc wypiłem go do dna i rzuciłem je w kąt. Po kilku minutach moje powieki stawały się coraz bardziej cięższe w ich utrzymywaniu. Ostatnie krzyki dochodziły do mnie, ale z czasem przestały już być słyszalne. Wiedziałem, że odchodząc z tej ziemi ... Odchodzę w kierunku mojej [T.I.] i dziecka, która stoi obok niej ...

Paulina.

sobota, 28 lutego 2015

Lekko zboczony imagin z Harr'ym.

                    Na przywitaniu przepraszamy, że tak dawno nic nie dodawałyśmy, ale każda miała  coś do zrobienia. W ramach przeprosin mam, jako założycielka, dla Was lekko zboczonego imagina z Harr'ym <3 P.S.:Dziękujemy za 10,630 wejść <3
                                       
                                                             Miłego czytania :*
------------------------------------------------------------------------
-Harry ! Gdzie są moje stringi ?!-zawołałam z sypialni.
-Jakie stringi?-chłopak znalazł się w przeciągu kilku sekund obok mnie.-No jakie ?
-Te, które gdzieś wczoraj rzuciłeś podczas naszego bara bara.-powiedziałam podnosząc jedną brew.
-Masz dużo stringów, a przejmujesz się jedną parą.
-No, ale te stringi były moimi ulubionymi Harry !-krzyknęłam.
-O jeju.-chłopak dziwnie się poruszył.-Pomogę Ci w znalezieniu ich.
    Westchnęłam i wspólnym siłami zaczęliśmy wspólnie ich szukać. Harry jakoś bardziej był wciągnięty w to, aby je znaleźć jako pierwszy. Udało mu się to, kiedy stanął przede mną i pomachał mi moimi stringami w kolorze czerwonym.
-A jakiego koloru dzisiaj masz bieliznę? -zapytał mnie, objąwszy mnie od tyłu.
-Dlaczego pytasz?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie, pozwalając mu się pocałować na szyi.
-A może by tak?-wiedziałam bardzo dobrze o co mu chodziło.-To jak ?
-Kusząca propozycja.-odpowiedziałam, obracając się do niego przodem.-Ale może trochę później.
-Ale mój przyjaciel już nie umie wytrzymać.-gdy to powiedział, przejechałam dłonią po jego kroczu.-Nie daj się kotku prosić.
-Musisz poczekać.-pocałowałam go i wyszłam z pokoju, kierując się ku schodom.
-Ale kotku...-zrobił słodką minkę, opierając się o framugę drzwi.-Proszę ...
-Za pół godziny dobrze?-powiedziałam, po czym szybko dodałam.-Muszę przecież wyciągnąć naczynia ze zmywarki.
     Chłopakowi się to nie spodobało i skierował się za mną ku kuchni, w której przyglądał mi się bardzo uważnie. Kiedy zerknęłam na niego, oblizał swoją dolną wargę.
-Czy możesz nie patrzeć na moją dupę?-zapytałam po kilku sekundach.-Harry !
-Tak ?-obudził się z transu, a ja popatrzałam na niego z politowaniem.-Słucham Cię kotku?
-CZY MOŻESZ NIE PATRZEĆ NA MOJĄ DUPĘ ?!-wykrzyczałam na niego, który zrobił natychmiastowo smutny wyraz twarzy.
-Ale on jest taka pociągająca.-powiedział chwytając mnie za pośladek.-I wiesz ...
-Skończ, proszę. -poprosiłam, bo moja ochota na małe co nie co wzrastała, kiedy mnie dotykał.-Zaraz skończę.
-Skończyłaś już teraz.-powiedział, obracając mnie przodem do niego.
     Jego zielonookie tęczówki były takie piękne, że każdego dnia, kiedy na mnie spoglądają, zakochuję się w nich od nowa, a przez moje ciało przechodzą miłe i przyjemne ciarki. Podniósł mnie, a ja oplątałam swoje nogi wokół jego tułowia. Jego usta przyległy do moich, przez co grały jako całość. Jego usta dopełniały moje, a moimi ustami dopełniałam jego. Z pocałunkami skierowaliśmy się do do sypialni, w której Harry położył mnie na łóżku.
-Zdejmuj bluzkę, bo inaczej zerwę ją z Ciebie.-wyszeptał mi w ucho loczek, a ja się zaśmiałam.
-Zrywaj kociaku.-powiedziałam pewna siebie.
-Zadziorna pani kot.-odpowiedział przygryzając dolną wargę.
    Po kilku sekundach byłam już bez koszulki ani bez spodni. W samej bieliźnie starałam się być bardziej pociągająca niż zwykle.
-Jeju, jaki piękne ciało.-stwierdził Harry dotykając mojego ciało tam i ówdzie.-Aż chce się je brać.
-No to je bierz lwie.-zachęciłam go bardziej.

    Ostatnie pchnięcia Harr'ego sprawiły, że oboje doszliśmy. Zmęczeni położyliśmy się pod kołdrą i uspokajaliśmy swoje nierówne oddechy. Wtuliłam się w loczka, który mnie objął i pocałował w czoło.
-Cudowna jesteś.-powiedział po kilku minutach.-Nawet w łóżku.
-No wiesz ... Uczę się od najlepszych.-na to zaśmialiśmy się.-A teraz idę robić to, co mi przerwałeś.
-Nie!-szybko wymigałam się z mocnego przytulenia Harr'ego, który oburzył się na to.-Ej no .... No chodź tutaj.
-Harry, ale ja już coś powiedziałam ... Przypominam, że za jakieś 2 godziny przychodzą chłopaki i dziewczyny.-powiedziałam zakładając na siebie bieliznę.
-Ładnie wyglądasz w mojej bluzie.-powiedział, kiedy założyłam na siebie jego ulubioną szarą bluzę.
-Harry ! Jutro!-powiedziałam stanowczo na to, co chciałby jeszcze zrobić.
-Będę musiał się nacieszyć rozbieraniem wzrokiem.-powiedział ze smutnym wyrazem twarzy.
-Zboczeniec !-powiedziałam oburzona jego słowami.
-Ale Twój kochany zboczeniec kotku.-powiedział całując mnie w usta, a ja się cichutko zaśmiałam.

Paulina

wtorek, 20 stycznia 2015

Imagin z Niallem

- A wtedy książe i księżniczka żyli długo i szczęśliwie. Koniec.- dokończyłaś bajkę.
- Przeczytaj mi coś jeszcze. Proooooszę. - twoja siostra naciskała.
- Najpierw spróbuj zasnąć. - byłaś nieugięta. Dziewczynka smutno pokiwała głową, a ty wyszłaś z pokoju. Powinnaś szykować się na randkę, a musisz opiekować się pięcioletnią siostrą i ośmioletnim bratem. Chociaż mówiłaś rodzicom, że masz plany na dziś wieczór oni jeszcze nie wrócili. Nie chciałaś, żeby twój chłopak musiał czekać. Tym bardziej, że ostatnimi czasy kompletnie się wam nie układa. On zaczął ćpać, a ty masz tego dość. Boisz się jednak z nim zerwać. Po waszej ostatniej randce strasznie się go boisz.
Powoli zaczęłaś się szykować. Wybrałaś ciuchy i poszłaś do łazienki. Umalowałaś się delikatnie, a włosy postanowiłaś rozpuścić. Zeszłaś do kuchni po coś do jedzenia. Wzięłaś jabłko spoglądając przez okno. Zobaczyłaś swojego sąsiada chodzącego po kuchni. Mimowolnie się uśmiechnęłaś. Znałaś Nialla teoretycznie od początku twojego życia. Był dwa lata starszy i miał przeuroczy uśmiech. Chłopak również odwrócił się do okna i uśmiechnął się do ciebie, a ty odwzajemniłaś gest. Wyrzuciłaś ogryzkę i usłyszałaś pukanie do drzwi. Wzdrygnęłaś się i poszłaś otworzyć.
W drzwiach zobaczyłaś swojego chłopaka.
- Cześć [T.I] - usłyszałaś.
- Cześć - odpowiedziałaś. - Musimy poczekać na moich rodziców, bo na razie mam rodzeństwo na głowie. - powiedziałaś nieśmiało. Chłopak kiwnął głową i usiadł na kanapie w salonie. Usłyszałaś otwierane drzwi i zwróciłaś się w tamtą stronę.
- O [T.I], przykro mi, ale musicie zostać w domu, mamy ważne spotkanie biznesowe. - powiedziała mama.
- Żartujesz sobie? - zapytałaś. Kobieta przecząco pokiwała głową. Westchnęłaś głośno i przeprosiłaś chłopaka. Rodzice już wyszli.
- Przepraszasz?! - wstał. - Przepraszasz?! - wykrzyczał. - Miałem załatwione miejsca, ale jak tak bardzo nie chcesz iść to proszę bardzo! Znajdę inną dziwkę. - powiedział, a tobie łzy zaczęły spływać po policzkach.
- Nie waż się płakać! - krzyknął i poczułaś pieczenie na policzku. Wstałaś.
- Koniec! - wykrzyczałaś. - Z nami koniec! Idź stąd, ale już! - chłopak wyszedł trzaskając drzwiami. Z oczu zaczęły ci spływać nowe łzy. Usłyszałaś ciche kroczki. Obróciłaś się i zobaczyłaś twoje młodsze rodzeństwo z kocem w rękach. Uśmiechnęłaś się delikatnie. Dzieciaki otuliły cię kocem i wtuliły się w ciebie. Włączyłaś jakąś bajkę i cierpliwie czekałaś aż dzieci zasną. Usłyszałaś pukanie do drzwi i wzdrygnęłaś się. Położyłaś rodzeństwo na sofie i ruszyłaś do drzwi. Drżącą ręką chwyciłaś za klamkę i pewnie otworzyłaś drzwi. Kiedy ujrzałaś w drzwiach Nialla to poczułaś jak kamień spada ci z serca.
- Wszystko w porządku? - zapytał.
- Ta... - urwałaś. - Nie. - wtuliłaś się w chłopaka. Z łatwością cię podniósł i usiadł na kanapie z tobą na kolanach.
- Zerwałaś z nim? - znowu spytał.
- Tak. - odpowiedziałaś cicho. - On mnie uderzył, Niall. - dodałaś łamiącym się głosem.
- Zabiję go. - powiedział. - Mówiłem, że cię zrani skarbie. - odsunął cię od siebie, żeby spojrzeć w twoje oczy.
- Tylko, że ja go naprawdę kochałam. - powiedziałaś, a łza spłynęła ci po policzku. Blondyn od razu ją wytarł kciukiem.
- Wiem. - powiedział. - Ale musisz uważać, komu ufasz. Ludzie są źli [T.I]. Wszędzie. Są złe czasy. - powiedział. Od razu na myśl przyszła ci twoja (moja) ulubiona książka. Słyszałaś bicie jego serca. Po niedługiej chwili zasnęłaś.


*** Dwa miesiące później***


Długo zastanawiałaś się jakie ciuchy masz wybrać. Kiedy w końcu wybrałaś, poszłaś do łazienki i ubrałaś się. Włosy zaplotłaś w warkocz. Właśnie robiłaś makijaż kiedy usłyszałaś krzyk mamy z dołu.
- [T.I] czy ty zamierzasz jeszcze dzisiaj przyjść na tego grilla? - cicho westchnęłaś i starłaś mascarę z czoła. Tak z czoła, bo ręka ci się wzdrygnęła kiedy usłyszałaś mamę. 
- Idę! - odkrzyknęłaś poprawiając sukienkę. Zeszłaś do ogrodu i od razu zastałaś kompletny harmider, którego by nie było gdyby nie twoje rodzeństwo. Spojrzałaś na Nialla, który podrzucał piłkę z bratem. Greg zauważył cię pierwszy. Podszedł do Nialla, a on od razu zrozumiał o co chodzi. Podszedł do ciebie i cię przytulił.
- Ładnie wyglądasz. - powiedział.
- Dziękuję. - powiedziałaś wpatrując się w swoje stopy. Usiadłaś z nim na kocu i jak zwykle patrzyliście w niebo. Słyszałaś jak wasi ojcowie żartują, że niedługo spotkają się na waszym ślubie. Szczerze mówiąc miałaś cichą nadzieję, że tak będzie. Od jakiegoś miesiąca byłaś zakochana w Niallu, ale nie chciałaś zniszczyć waszej przyjaźni. 
Po zjedzeniu kiełbasek i chleba Niall nalegał, żeby gdzieś cię zabrać.
- [T.I] idzie na randkę! - krzyczały dzieciaki. Wsiadłaś z Niallem do auta, a on zasłonił ci oczy jakimś szalikiem. Kiedy poczułaś, ze auto się zatrzymało i że Niall wychodzi, to powolnie wyszłaś z auta. 
- Mógłbyś już odsłonić mi oczy? Nienawidzę niespodzianek. - marudziłaś, a odpowiadał ci śmiech przyjaciela.Kiedy odsłonił ci oczy, byliście na plaży. Kompletnie pustej i przerażająco czystej plaży. Było tam pięknie. Usiedliście na molo i wpatrywaliście się w gwiazdy. Przez długi czas nic nie mówiliście. W końcu blondyn zebrał się na odwagę.
- [T.I]... - zaczął, a ty spojrzałaś w jego oczy, które lśniły tak samo jak gwiazdy - Zakochałem się w tobie. - dokończył. Poczułaś się jakbyś nagle miała spaść z tego molo.
- Żartujesz sobie? - powiedziałaś.
- Co? - wyglądał na zdezorientowanego. - Przepraszam... Ja.... Zapomnij.
- Głupi jesteś?! Żartowałam! - powiedziałaś całując go. Po niedługim czasie chłopak oddał pocałunek.
- Jak zwykle prawie zszedłem przez ciebie na zawał. - zaśmiał się. Nie tylko ty pomyślałaś.
Wróciliście do domu trzymając się za ręce. Na oczach całej waszej rodziny pocałowaliście się.
-  A wtedy książe i księżniczka żyli długo i szczęśliwie! - wykrzyczało twoje rodzeństwo. Wszyscy zaczęliście się śmiać, a ty i Niall wysłaliście porozumiewawcze spojrzenia.

_____________________________________________________________

I jak tam u Was po Świętach? Żyjecie? Ile przytyliście? Jak bardzo upiliście się w sylwestra? XD wiem że krótki, ale pomysł na ten imagin przyszedł tak z dupy xd jak oglądałam z rodzicami film. Nie chciałam żeby wena mi uciekła i nie miałam czasu, żeby przemyśleć imagin. Przepraszam i postaram się poprawić. ~Maraa :*

Wesoły imagin z Zayn'em.

  Na początku chciałabym podziękować za 10,048 wejść na bloga :o Niemożliwe, że tyle razy weszliście na tego bloga. To bardzo motywuję do dalszego pisania. Myślę, że do 2 rocznicy bloga będzie już 20 tysięcy wyświetleń i więcej obserwatorów ;)
A teraz zapraszam do przeczytania imagina z dedykacją dla Klaudii Bielskiej,Sandry Pilarskiej, Wiktorii Kamińskiej oraz Marty.

    Zbliżała się studniówka. Za dokładny miesiąc się odbędzie. Wszyscy maturzyści w mojej szkole są już zestresowani. Ja też, ale nie tym jak mi pójdzie taniec. Stresuje się tym, że nikt mnie nie zaprosi na studniówkę. Nie chcę być samotną na własnej studniówce, choć i tak będę. 
-Panno [T.I.]!-krzyknęła nauczycielka wychowania fizycznego. 
-Tak proszę pani ? -wyproszona z własnych myśli, stanęłam naprzeciw kobiety.
-Proszę, aby pani się skupiła. Nie będziemy milion razy dzisiaj jeszcze powtarzać.-powiedziała lekko poirytowana nauczycielka.
   Po jej słowach i wyrazie twarzy wiedziałam, że mówi prawdę. Postarałam się przy ostatnich próbach. Przez kolejne tygodnie starałam się przykładać do niego i szczerze mi to wychodziło. Kilka dni przed studniówką zaczęło się zmieniać.
-Pss..-usłyszałam ciszy, męski głosik dobiegający za pleców.-Co masz w ostatnim zadaniu ?
-Cicho Zayn. Nie powiem Ci.-warknęłam do niego. Nie chciałam, by nauczycielka "nas" przyłapała na ściąganiu.
-Ale proszę.-błagalnym głosem sprawił, że dałam mu odpowiedź.
-Pani [T.I.] i pan Malik proszę wstać.-usłyszeliśmy z przodu głos nauczycielki. -Czy wiecie, co właśnie zrobiliście ? .... Karygodnie ściągaliście ! Proszę iść marszem do dyrektora.
-Ale proszę pani... -błagałam.
-Bez żadnego ale.Marsz do dyrektora.-kobieta była nieugięta.
      Bez słowa wyszliśmy z klasy. Od razu chłopak zaczął przepraszać, jednak ja byłam wściekła na niego. Przez niego mogę nie skończyć szkoły. Zayn Malik - członek najpopularniejszego boysbandu. Co o nim myślę w tej chwili? Jest zapatrzonym w siebie dupkiem. Kiedyś był inny, a teraz ? Teraz jest dla mnie skończonym chamem. Z westchnięciem zapukałam do drzwi dyrektora, który po sekundzie zaprosił nas do środka.
    Wściekła wyszłam z pokoju dyrektora. Chłopak wybiegł za mną i próbował mnie zatrzymać. Przez niego mam obniżone zachowanie.
-[T.I.], poczekaj.-dzięki jego głosowi, zatrzymałam się.
-Czego chcesz ? -warknęłam do niego.
-Nie chciałem, żeby tak się stało.
-Ale stało się, dzięki Ci za to. Przez Ciebie mam obniżone zachowanie.-gdy to powiedziałam, chciałam się skierować do klasy, ale zatrzymał mnie i ..... i pocałował mnie.
     Byłam wściekła i zachwycona równocześnie. Chciałam się mu wyrwać, ale pocałunek spodobał mi się.Po kilku sekundach chłopak oderwał swoje usta od moich, po czym usłyszałam z jego ust ciche "przepraszam", aby móc mnie ominąć i wybiec ze szkoły. Ja zszokowana wróciłam do klasy. W ciągu następnych lekcji myślałam o pocałunku i chłopaku. Mulat nie wrócił do szkoły, a mi było ciężko okłamywać znajomych z klasy. Wmawiałam im, że się źle poczuł. Przez następne dni chłopak nie przychodził do szkoły, a mi coraz bardziej brakowało jego ciepłych ust. Czy ja, [T.I.], mogłam się w nim zakochać ? Nie, nie... To jest kolejny wymysł mojej główki. Dzień przed studniówką chłopak pojawił się w szkole. Jego obecność poprawiła mi humor, ale nie całkowicie. Szatyn ignorował mnie, choć czułam, że robi to z trudem. Na jego twarzy panował smutek i żal do siebie, że coś mi nie powiedział. Bałam się do niego podejść i pogadać.

     Dzisiaj miałam odebrać sukienkę z sklepu. Niechętnie tam pojechałam, bo dobrze wiedziałam, że spędzę dzisiejszą studniówkę siedząc przy stole. Najchętniej bym tam nie poszła. Nikt by nawet nie zauważył. Przeklnęłam w duchu, słysząc telefon. "Czego oni chcą?" pomyślałam, chwytając urządzenie do ręki.
-Słucham?
-Przyjeżdżaj szybko do domu.-stanowczy głos mamy przemówił przez telefon.
-Będę za pół godziny.-oznajmiłam rodzicielce, po czym się rozłączyłam i weszłam do sklepu.
    Po pół godzinie byłam już z sukienką w domu. Z uśmiechem na twarzy weszłam do mieszkania, w którym już od progu przywitała mnie mama. Podałam jej sukienkę, po czym rozebrałam się z zimowych akcesorii. Oznajmiła mi, że mam gościa w pokoju. Z strachem skierowałam się do mojej sypialni. Nie wiedziałam, kogo tam zobaczę. Przyjaciółki nie miałam i szczerze nie chciałam mieć. Byłam kilkakrotnie oszukana przez bff i przez to boję się zaufać jakieś dziewczynie.
-Zayn ? - zdziwiłam się jego obecnością w moim domu.- Co ty tu robisz ?
-[T.I.] chciałem Ci coś powiedzieć, bo nie umiem już tego dłużej w sobie trzymać.-jego ciało stanęło dwa kroki przede mną.
-No mów śmiało.-zachęciłam go.
-No, bo zakochałem się w Tobie.-gdy to powiedział, spuścił głowę.
-Yyy... Nie wiem co powiedzieć.-byłam zdziwiona jego wyznaniem. -Nie spodziewałam się tego po To..
      Jego ciepłe usta znowu poczułam na swoich. Brakowało mi tego. Jezu, czy ja się w nim zakochałam ? Nie umiem odczytać swoich uczuć. Przez kilka dni brakowało mi go, ale nie mogłam się w nim przecież zakochać.Wariatka z Ciebie [T.I.], pomyślałam i pogłębiłam pocałunek. Stawał się coraz namiętniejszy, a moje ciało chciało czegoś więcej niż pocałunku. Przerwaliśmy pocałunek, by nabrać powietrza. 
-Nie powinienem tego robić, przepraszam. - powiedział cicho, chcąc wyjść. Zatrzymałam go, stając przed drzwiami, przy czym nie mógł wyjść.
-Zostań, bo chyba też mam Ci coś do powiedzenia.- przelknąłam ślinę, po czym dalej kontynuowałam.-Wtedy jak mnie pocałowałeś w szkole, nie wiedziałam czy przerwać pocałunek i uciec do  klasy czy jednak trwać w nim. Jednak ty zrobiłeś pierwszy krok i uciekłeś. Przez kilka dni Twojej nieobecności czułam się źle. Chciałam poczuć smak Twych ust, palców. A najbardziej brakowało mi  Twojego głosu i bycia. Kiedy wróciłeś do szkoły, chciałam z Tobą porozmawiać. Jednak ty ignorowałeś mnie. Kocham Cię. Otaczałeś się zawsze znajo..
-Możesz powtórzyć przedostatnie zdanie?-przerwał mi. 
-Jednak ty ignorowałeś mnie?
-Nie to. Po tym zdaniu co było ? -intesywnie obserwował mnie.
-Yyyyy.... Kocham Cię.-przyznałam się bez bicia.
-Chciałabyś być moją dziewczyną i partnerką na studniówce ?-zapytał po chwili ciszy chłopak patrząc tymi swoimi paczadłami.
-Tak.-zgodziłam się bez namysłu, po czym ukradłam mu całusa.
      Włącz, bo się obrażę xD
       Mulat spędził ze mną jeszcze 2 godzinki, po czym musiał jechać do swojego mieszkania, aby się przygotować do studniówki. Ja też musiałam, a mam zaledwie jeszcze 4 godziny. Zebrałam się w sobie, po czym byłam już gotowa po 3 godzinach. Obecnie jest godzina 19:36, więc za chwilkę ma się zjawić Zayn. Siedziałam przed telewizorem, przełaczając co 5 sekund na inny program. Chciałam się znaleźć już wsród jego ramion. Przytulić się do niego i pocałować jego ciepłe, a zarazem kuszące usta. Po niecałej minucie chłopak już stał przed drzwiami. moejgo domu.
-Możemy iść ? - zapytał, kiedy gotowa wyszłam z domu, zamykając drzwi.
-Tak. -powiedziałam i zaczęłam iść. Nie zrobiłam drugiego kroku, kiedy usłyszałam przeraźliwy głos chłopaka. Biedny przewrócił się i zamiast przeklinać, śmiał się w niebo głosy.
- Co to za śmiechy ? Powi.. -wyszła lekko zdenerwowana moja mama, która już po chwili zaczęła się śmiać.-Oj Zayn, Zayn. Tego to ja się po Tobie nie spodziewałam. 
~Paulina

czwartek, 18 grudnia 2014

Wesoły imagin z Niall'em. Dedykacja dla Natali Myślińskiej. Cz.4

*oczami Niall'a*
   Roześmiani i cali mokrzy wróciliśmy do domu. Natalia oznajmiła, że pójdzie wziąć prysznic, więc miałem okazję do przygotowania niespodzianki.
-Niall ? -usłyszałem głos dziewczyny, która stała w progu kuchni.-Chodź ze mną?
-Gdzie mam iść? -zapytałem nie wiedząc o co jej chodzi. Po chwili zrozumiałem, że chce ze mną wziąć prysznic.-Kotku, nie mogę teraz.
-No, ale proszę. -powiedziała robiąc słodkie oczy tak jak kot ze Shrek'a.-Weź...
-No dobrze.-przewróciłem oczami, po czym skierowałem się z dziewczyną do łazienki.
   Na schodach zaczęliśmy się już całować, a gdy dochodziliśmy do łazienki, nasza garderoba leżała krok po kroku na podłodze. Nasz pocałunek stawał się coraz namiętniejszy, kiedy weszliśmy do łazienki. Zamknąłem drzwi nogą, po czym ponownie zacząłem całować Natalie. Delikatnie zjeżdżałem z pocałunkami w dół. Widząc, że dziewczynie się spodobało, wróciłem więc do ust. Zrobiła grymas, ale mówi się trudno. Co dobre, kiedyś się kończy. A teraz nam nie przeszkadzajcie w prysznicu (musiałam :D ).
          -2 godziny później-
-Natalia !-krzyknąłem z kuchni.-Jedzenie na stole!
-Już jestem.-dziewczyna weszła do jadalni, a mi szczęka opadła. Wyglądała jak nie ona.
 -Jaka ... jaka ty ładna.-powiedziałem podchodząc bliżej.-Po prostu miód malina.
-Weź nie przesadzaj Niall.-brunetka zarumieniła się, a ja zachichotałem.
-Nie przesadzam kochanie.-powiedziałem i ukradłem jej całusa.
-O ty!-Natalia zezłościła się, ale kochałem jej zdenerwowanie.
-Nie denerwuj się, tylko siadaj.-rozkazałem podniesionym głosem, a gdy zrobiła grymas dodałem.-Proszę usiądź księżniczko.
-O wiele lepiej.-przyznałem sobie, że mam cwaną dziewczynę.
   Cmoknąłem ją w głowę, po czym podszedłem do piekarnika. Właśnie upiekł się przepyszny kurczak, którego Natalia uwielbiała, kiedy go robiłem. Położyłem go na pięknie ustrojonym stole, a dziewczynie nie schodził z twarzy uśmiech, gdy ujrzała swoją ulubioną potrawę.
-Kochany jesteś.-powiedziała Natalia, gdy usiadłem na krześle naprzeciwko niej.
-Aż jak bardzo ? -zapytałem dzieląc kurczaka.
-Mam Ci pokazać jeszcze raz ?-odpowiedziała pewnie siebie brunetka.-Jesteś pewny tego ?
-No ... tak, tak. Jestem w dwustu procentach pewny kotku.-powiedziałem podając jej talerz z kurczakiem.
-Dziękuje.-dziewczyna cieszyła się jak małe dziecko, a w oczach ujrzałem iskierki radości. Uśmiechnąłem się do niej, choć była bardziej zainteresowana jedzeniem niż mną. Podczas pierwszych kilku minut nie odzywaliśmy się do siebie. Chciałem coś powiedzieć, ale ...
-Niall ? -zapytała wyciągając z buzi pierścionek zaręczynowy.- Czy ...
-Czy wyjdziesz za mnie ? -zapytałem, kiedy uklęknąłem przed nią.
-Yyy.... ja nie wiem co powiedzieć.-widać, że zaskoczyłem ją i oto mi chodziło.
-Jak nie jesteś gotowa, to poczekam.-powiedziałem wstając, a kiedy chciałem odejść na swoje miejsce, Natalia mnie zatrzymała.
-Jestem gotowa i chcę wyjść za Ciebie.-gdy to powiedziała, łzy poleciały mi po policzkach. Gdy odłączyła nasze usta od siebie, powiedziała.-Kocham Cię ty mój głodomorku, ale już nie płacz.
-Postaram się.-uśmiechnąłem się.-Ale co mam zrobić jak płaczę ze szczęścia ?
-Płacz dalej.-razem płakaliśmy ze szczęścia. Ze szczęścia bycia ze sobą.
*oczami Natalii*
    Minęły już dwa lata od naszych zaręczyn. W tamtym roku wzięliśmy tajemniczy ślub w gronie rodziny i najbliższych przyjaciół, ponieważ zdecydowaliśmy, że chcemy skromy ślub bez paparazzi. Ale niestety -pojawili się. Przechodząc do teraźniejszości, to jesteśmy szczęśliwą rodzinką. Tak, tak - urodziłam Niall'owi dziewczynkę o imieniu Darcy. Blondyn jest idealnym ojcem pod każdym względem. A co dopiero mężem. Prawie zawsze zabiera mnie i roczną córeczkę w trasę, a kiedy nie może, to dzwoni i piszę o każdej wolnej porze. A i bym zapomniała o chłopakach. Są idealnymi wujkami, choć kiedy urodziła się Darcy pokłócili się o to, kto zostanie ojcem chrzestnym dla dziewczynki. Po długich negocjacjach wybraliśmy Harr'ego. Zayn, Liam i Louis oburzyli się 'lekko', ale wytłumaczyliśmy im do porządku.
-Mamy nadzieję, że przy następnym dziecku, to ja będę ojcem chrzestnym Waszego dziecka.-powiedział Liam podczas dzisiejszej rozmowy.
-Nie bądź tego taki pewien, bo na pewno to będę ja.-oburzył się Louis.
-Chłopaki muszę Wam coś powiedzieć.-odezwał się Liam, na którego po chwili padł wzrok.-To na pewno będę ja.
   No i ponownie się zaczęło.Bieganie po całym mieszkaniu, wołanie za sobą. Hohoho, co my mamy z nimi :D

  --------------------------------------------------------------
  Myślę, że Natalii i innym spodobał się imagin :) Przed świętami powinien pojawić się jakiś imagin z strony jakieś adminki :) Paulina

niedziela, 23 listopada 2014

Wesoły imagin z Niall'em. Dedykacja dla Natali Myślińskiej. Cz.3

-No więc na czym skończyliśmy rozmowę ?-zapytała uspokojony już Niall.
-Szczerze ? -odpowiedziałam pytaniem na pytanie.-Nie wiem na czym skończyliśmy.
-Już wiem. -powiedział blondyn, po czym lekko musnął moje wargi i dodał.-Bardzo dobrze wiem.
    Włączyłam muzyczkę, a gdy wróciłam chłopak pociągnął mnie tak, że leżałam na nim. Blondyn w między czasie zdjął koszulkę, która gdzieś leżała. Jego ciepłe usta sprawiały, że chciałam więcej i więcej. A kiedy jego dłoń znalazła się pod moją koszulką, poczułam ciepłą falę. Pogłębiłam pocałunek, a chłopak nie stawiał oporu.
-Natalia, co ty robisz ze mną.-powiedział Niall, kiedy odłączyliśmy na chwilkę usta. Ja tylko posłałam mu ciepły uśmiech.-Wariuję przez Ciebie.
      Zmieniliśmy się, że teraz to on był górą. Całował moje usta, kiedy w między czasie rozpinał białą koszulę. Zamruczałam podczas pocałunku, kiedy jego dłonie błądziły w okolicach koronkowego stanika. Poczułam jak chłopak się uśmiecha, więc opuszkami palców błądziłam po okolicach rozporka. Blondyn czując moje zamiary, zdjął spodnie tak, by nie przerwać pocałunku. W odróżnieniu do chłopaka, byłam prawie cała ubrana.
-Tak to nie będziemy się bawić. -powiedział nagle Niall, jakby czytał moje myśli. -Co to, to nie moja kochana.
-Ale...-chciałam się sprzeciwić, jednak ciepłe usta chłopaka zamknęły mi usta.
   Pozbyłam się spodni w perfidny sposób, więc oboje teraz byliśmy w samej bieliźnie. Niall już widział mnie w bieliźnie i bez niej, ale w tym momencie się bałam. Jakaś moja świadomość mówiła mi, że ktoś może wejść w tej chwili. Ale przecież Niall zamknął drzwi. To jednak nie dawało gwarancji bezpieczeństwa.
-Mała, nie bój się tak. My się tylko będziemy pieprzyć.-jego słowa poprawiły mi humor w jakimś stopniu.
   Dłonie oplotłam wokół jego głowy, a nogi wokół bioder. Mocno mnie trzymał, aż po chwili poczułam na plecach zimną ścianę. Po chwili jego ciepłe dłonie powędrowały ku rozpięciu koronkowego stanika, którego po chwili się pozbył. Kiedy brał się za majtki, ktoś zapukał do drzwi. Chłopak jednak to zignorował i dalej mnie całował.
-Niall, idź otwórz.-powiedziałam, kiedy ktoś nadal pukał w drzwi.-Proszę.
-Ubierz się kotku.-powiedział do mnie, zakładając czarne rurki.
    Szybko się ubrałam, kiedy przyszła mi myśl, że ten ktoś, kto puka, może wejść do środka. Po chwili usłyszałam głos .... Simon'a ?
-Udało Ci się ?-zapytał chłopaka, który speszony go uciszył.
-Simon cicho.-powiedział Niall, po czym wyszedł z nim na korytarz, aby nie mogła usłyszeć. Nie jestem z natury dociekliwa, więc nie podsłuchiwałam.
    W między czasie zapięłam ostatnie guziki koszuli, która była lekko pognieciona. O dziwo zauważyłam w pomieszczeniu lustro, które było powieszone niedaleko kanapy. Podeszłam do niego, aby poprawić włosy. Po kilku poprawkach, ich stan wyglądał lepiej. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze, po czym usiadałam na kanapie. Znudzona czekaniem na blondyna, zaczęłam sprawdzać twittera. Gdy chłopaka jeszcze nie było, zaczęłam się lekko o niego martwić. Włożyłam telefon z powrotem do kieszeni zimowej kurtki, która po chwili znalazła się na kanapie. Podparłam swoją głowę dłonią, a drugą ręką malowałam kółka na udzie. Kolejne minuty mijały, a mojego chłopaka nadal nie było. Rozejrzałam się po pokoju, w którym ... nie było kurtki Niall'a ? Czekaj, czekaj. Przecież on ją dawał na wieszak, na którym jej nie było. Wzięłam swoją kurtkę i wybiegłam z pokoju. Na korytarzu nikogo nie było, więc postanowiłam zadzwonić do chłopaka. Pierwszy sygnał, drugi i trzeci sygnał. Nikt nie odbiera. Cholera, gdzie on jest ? Nie zastanawiając się, skierowałam się do windy. Kiedy do niej doszłam, pojawił się w niej Niall.
-Przepraszam.-powiedział Niall, widząc moją niezadowoloną i wściekłą minę.-Simon zapomniał wziąć z samochodu papierów i musiałe..
-Nie tłumacz się.-powiedziałam do niego, po czym weszłam do windy.
-Natalia, ty chyba się nie gniewasz ?-w ostatniej chwili wszedł do windy.-Natalia ?
-Wcale się nie gniewam.-powiedziałam obojętnie.-Nie licząc tego, że czekałam jak głupia idiotka.
-No przepraszam kotku. -wyszeptał mi do ucha, a ja się do niego odwróciłam przodem.
    Nic nie odpowiadając, pocałowałam go. Chciałam, żeby pocałunek był delikatny, jednak chłopak miał inne zamiary. Całował namiętnie, przy czym igrał ze mną. Kiedy winda się zatrzymała, przerwałam pocałunek. Wyszłam z niej wraz z chłopakiem. Jego dłoń złamała moją malutką łapkę, która była bardzo mała w porównaniu z jego. Przed wyjściem z studia, zatrzymałam się. Chłopak poczekał, aż się ubiorę.
-A gdzie masz czapkę ?-zapytał, kiedy chciałam wyjść z budynku.
-No tutaj.- pokazałam mu przed oczami czarną czapkę.
-Ubierz ją.-rozkazał, a kiedy zaprzeczyłam, dodał.-Ubieraj, ale to już.
-No chyba śnisz.-wywaliłam mu język, po czym wyszłam z studia. Chłopak po chwili mnie dogonił.
-Ubieraj, ale już.-powiedział, a gdy chciałam coś powiedzieć, pocałował mnie.-Masz ją ubrać.
-No dobrze.-powiedziałam przewracając oczami.-Ubiorę już tą czapkę tatusiu.
    Po ubraniu czapki, nie wiedząc co mnie czeka, ukradłam mu całusa. Chłopak zaraz zareagował rzucając we mnie śniegiem. Uciekałam przed Niall'em śmiejąc się w niebogłosy. Za każdym razem chłopak we mnie trafiał w co porównaniu do mnie, to nie było możliwe.
------------------------------------------------------------------------
   Myślę, że napiszę jeszcze jedną albo dwie części. Miłego czytania :** ~ Paulina

czwartek, 13 listopada 2014

Imagin z Zayn'em

-Cześć skarbie! - usłyszałam za swoimi plecami i szybko się odwróciłam. Mulat wpił się w moje usta z namiętnością i czułością.
-Tęskniłem - powiedział, gdy się odsunęliśmy.
-Ja też - uśmiechnęłam się do chłopaka i przytuliłam go.
-Na co masz dzisiaj ochotę?- zapytał.
-Może pójdziemy do chłopaków? Albo pooglądamy filmy? - spojrzałam na jego czekoladowe oczy i w nich utonęłam.
-No to się przebierz i idziemy - chłopak uwolnił mnie z transu przez delikatne dotknięcie moich ust.
-Aj aj kapitanie - zasalutowałam i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej letnie ubranka, ale zamiast szpilek ubrałam trampki. Weszłam do łazienki i szybko się przebrałam. Ubrania które wcześniej miałam na sobie poskładałam i wyszłam. Włożyłam je do szafki i poczułam czyjeś ręce na mojej talii.
-Lepiej zabierz strój kąpielowy - Zayn szepnął mi do uch, a ja wyciągnęłam pierwszy lepszy.
-Może być? - spojrzałam na chłopaka, a on kiwnął twierdząco głową.
Strój spakowałam do torby, tak samo postąpiłam z komórką, błyszczykiem i z portfelem.
-Gotowa? - zapytał Zayn.
-Tak - złapałam go za rękę, a on splótł nasze palce. Spojrzałam na nasze palce i uśmiechnęłam się. Wyszliśmy z domu i zamknęłam go na klucz, bo moich rodziców nie było w domu.
-Zayn? - spojrzałam na chłopaka.
-Słucham skarbie - Malik uśmiechnął się do mnie. Nagle usłyszałam gwizdy chłopaków, którzy przeszli obok mnie.
-Chcecie oberwać? - Zayn odwrócił w ich stronę głowę.
-Słodziutka jak możesz być z kimś takim? - chłopak z blond włosami zapytał się mnie, przez co oberwał z mojej ręki prosto w policzek.
-Uuu... Niegrzeczna lubię takie - uśmiechnął się zalotnie.
-Co w was widzą niektóre dziewczyny? - przewróciłam oczami i pociągnęłam Zayn'a za rękę. Szliśmy jakieś 5 minut w ciszy, ale oni dalej za nami szli i jeden złapał mnie za pośladek.
-Przesadziłeś! - krzyknął Zayn i rzucił się na chłopaka. Reszta chłopaków uciekła.
-Zayn przestań - szarpałam bruneta za ramię, ale ten mnie odepchnął.
-Zayn!!! - krzyknęłam. Chłopak odwrócił głowę w moją stronę i podbiegł do mnie. Spadłam na chodnik i moje kolano zaczęło krwawić. Chłopak pobity przez Zayn'a zwiał.
-T.I przepraszam - powiedział Zayn i zabrał mnie na ręce i dalej ciągnął - Nie chciałem, ale ten palant mnie zdenerwował.
-Zayn wszystko w porządku - pocałowałam go w usta i położyłam swoją głowę na jego piersi.
-Jeszcze raz przepraszam - szepnął mi do ucha Zayn i po chwili byliśmy już przed domem chłopaków. Zayn nerwowo pukał do drzwi. Po 2 minutach otworzył nam Niall.
-Cześć - rzucił, a Zayn wszedł ze mną na rękach.
-Co się stało? - podbiegł do nas Louis.
-Od kiedy ty jesteś taki opiekuńczy? - spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
-Oj kochana jeszcze mnie nie znasz - uśmiechnął się Lou, a Zayn położył mnie na kanapie.
-Mamy apteczkę? - Zayn spojrzał na chłopaków, a Liam pobiegł do kuchni. Po chwili wrócił z apteczką. Wszyscy chłopcy pochylili się nade mną, co było dość dziwne.
-Jaka sensacja - zaśmiałam się, a po chwili poczułam ból na kolanie.
-Co do chole... Aaa!!! To boli - krzyknęłam, a Zayn mnie przytulił do siebie.
-Już - krzyknął Harry.
-Przepraszam - Malik znów szepnął te słowo.
-Przecież już ci wybaczyłam - uśmiechnęłam się i spojrzałam na Liam'a.
-Będę mogła pływać?
-Tak - uśmiechnął się Liam i ulotnił się. W salonie zostałam tylko ja i Zayn.
-Kocham Cię - uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Ja ciebie też, myszko - Zayn namiętnie mnie pocałował, lecz tą piękną chwile przerwał nam Louis i Niall.
-Idziemy pływać? - zapytał Niall.
-Debilu nie widzisz, że się całują? - Lou uderzył blondyna w głowę i weszli na taras.
-Czy tu jest tak codziennie?
-Tak - obaj wybuchnęliśmy śmiechem i po jakiś 2 minutach pobiegłam do łazienki się przebrać w strój kąpielowy. Kiedy wyszłam z pomieszczenia zaniosłam wcześniejsze ubrania, które miałam na sobie do pokoju Zayn'a.
-Idziemy? - zapytałam chłopaka, który siedział na łóżku.
-Pewnie - zrobił łobuzerski uśmiech. Już wiedziałam o co mu chodzi. Szybko zbiegłam po schodach, a chłopaka zbiegł za mną.
-Louis łap ją - krzyknął mulat, a Lou od razu mnie złapał. Zayn mnie podniósł i kierował się w stronę basenu.
-Kotek, proszę cię - zaczęłam się wyrywać, ale chłopak był nieugięty - Zrobię co tylko zechcesz!
-Wszystko? - stanął w miejscu i pocałował mnie namiętnie.
-Zayn o czym ty pomyślałeś? - zapytałam go, gdy się odsunęłam.
-Ty dobrze wiesz o czym - uśmiechnął się i wrzucił mnie do wody. Szybko się wynurzyłam, ale po chwili znów byłam pod nią. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam Liam'a.
-Pożałujesz tego Malik! - krzyknęłam i rzuciłam w jego stronę piłką, którą oberwał w głowę.
-Teraz to ty pożałujesz - zaśmiał się chłopak i wskoczył do wody. Kiedy się wynurzył weszłam na jego plecy. Pływał tak ze mną przez chwilkę, ale Lou wskoczył na nas i wszyscy trzej byliśmy pod wodą.
-Debilu - krzyknął Zayn kiedy się wynurzyliśmy.
-No co T.I się podobało - uśmiechnął się brunet, a ja pochlapałam go wodą.
Pływaliśmy strasznie długo. Wyszłam z basenu razem z Zayn'em kiedy było już całkiem ciemno, a Li i Harry podpalili ognisko. Poszłam razem z chłopakiem do jego pokoju. Kiedy weszłam do pomieszczenia chłopak złapał mnie za ręce i namiętnie pocałował.
-Misiek - szepnęłam do chłopaka, gdy troszkę się ode mnie odsunął.
-Hmm?
-Mogę iść się przebrać? - spojrzałam na niego, a ten tylko się zaśmiał.
-No leć. Ja też idę się ubrać - Zayn puścił moje ręce i podszedł do szafki. Wyciągnął z nich ubrania.
-Plecak też? - spojrzałam na bruneta z rozbawieniem.
-A czemu by nie? - podszedł do mnie.
-Naprawdę?
-Jak nie chcesz to nie musisz - uśmiechnął się cwaniacko - I tak lepiej wyglądasz bez ubrań.
-Przestań - moje policzki zrobiły się momentalnie czerwone - Czekaj skąd wiesz?
-Jeszcze nie wiem, ale sama potwierdziłaś, że to prawda. Dzisiaj to sprawdzę - odwiązał mi stanik, ale przytrzymałam ubranie na sobie.
-Wyjdź - wydarłam się, a chłopak posłusznie wypełnił moje polecenie.
-Debil... Ale mój - uśmiechnęłam się pod nosem i przebrałam się. Kiedy byłam gotowa zeszłam po schodach potykając się po drodze o ubrania Niall'a.
-Ał - powiedziałam śmiejąc się kiedy znalazłam się na podłodze.
-W porządku? - zapytał Zayn, który właśnie przechodził tamtędy.
-Tak - zaśmiałam się i wstałam. Podeszłam do ukochanego i splotłam nasze palce. Razem udaliśmy się na taras, gdzie siedziała już reszta bandy.
-Gołąbeczki przyszły! - zawołał Niall z pełną buzią. Wszystko było by okey, gdyby nie to że jedzenie znajdujące się w jego buzie wypadło na talerz.
-Ja już nie chcę jeść - powiedziałam i skryłam się za Zayn'em.
-Niall kultury! - krzyknął Liam.
-No przepraszam - Niall zrobił minkę zbitego pieska.
-Normalnie to bym podeszła i cię przytuliła, ale po tym co widziałam to wolę nie - uśmiechnęłam się cwaniacko.
-Zayn - odezwał się Lou i Harry.
-Co? - brunet spojrzał na nich.
-Źle na nią wpływasz - uśmiechnął się Harry, a ja usiadłam obok Liam'a, a Zayn szybko usiadł obok mnie. Zaczęłam jeść kiełbaskę i chlebek, a po 20 minutach skończyłam. Chłopcy w tym czasie zjedli cały talerz kiełbasek i poszli na film. Tylko Zayn został ze mną na tarasie. Usiadłam mu na kolanach i namiętnie wpiłam się w jego usta. On zabrał mnie na ręce i kierował się ze mną do swojego pokoju. Wszedł do swojego pokoju i zamknął je na klucz, a reszty dopowie wam wasza wyobraźnia.

---------------------------------------------------------------------------------------
Cześć, Witajcie,  Hejunia. Jestem tutaj nową pisarką na blogu. Mam na imię Sandra i mam 13 lat. Chodzę do I Gimnazjum. Posiadam swojego własnego bloga na którym pisze opowiadanie i imaginy. Jeśli ktoś byłby chętny, aby go przeczytać niech napisze komentarz a ja mu wyślę adres.
Mam nadzieję, że mój pierwszy na tym blogu imagin się podobał i ktoś go skomentuje. Miłego piątku i weekendu :* A i będę podpisywać się Sandi :D /Sandi :D

sobota, 8 listopada 2014

Wesoły imagin z dodatkiem +18 z Harr'ym ♥ Cz.2

   Po chwili samochód się zatrzymał. Szczerze, to nie lubiłam i nadal nie lubię niespodzianek w lesie. Dla mnie takie niespodzianki są bezsensowne i nie orginalne. Ale niestety już taka jestem i nikt mnie już nie zmieni.
-Harry.-powiedziałam.
-Tak słońce ? -odpowiedział z podnieceniem. - Coś się stało ?
-Yyy ... nic się nie stało, ale wiesz .... nie lubię niespodzianek organizowanych w lesie. Sam wiesz, że według mnie są beznadziejne.
-Tak, wiem o tym. A że jesteśmy w lesie, nie koniecznie musi być w lesie. Może chcę pospacerować z Tobą po leśnych drogach ?-wypowiedź Harr'ego lekko mnie zdziwiła.
-No możesz, możesz.-odpowiedziałam, ponieważ nie chciałam, żeby pomyślał, że się domyślam.
    Po przejściu sporego odcinka z oddali ujrzałam .... cudowny most ? Z każdym przybliżeniem robiłam nieciekawą minę. Nie byłam pewna już czego mam oczekiwać, bo po takim czymś nie wiedziałam co jeszcze mnie czeka. Jednak modliłam się, żeby Harry mnie nie zgwałcił i nie porzucił.
-Harry.... bo ja się boję.-powiedziałam wystraszona, kiedy doszliśmy do mostu. Wysokość nie była jakoś duża, ale .... bałam się.
-Nie bój się, bo ja jestem obok ciebie.-powiedział i wziął mnie na barana.-Trzymaj się mnie mocno i nie patrz w dół.
-Nie puść mnie, proszę.-poprosiłam cicho, a przed oczami pojawiła mi się scenka z dzieciństwa. Nie chcę wspominać jej, bo według mnie nie miała mieć nigdy miejsca.
-Harry ? -powiedziałam, gdy usłyszałam trzask jednej z drewnianej deski budującej most.-Wszystko okej ?
-No chyba nie. Chyba zaraz spadniemy.-powiedział przekonująco.
-Co ?-krzyknęłam, po czym zeskoczyłam mu z pleców i przebiegłam połowę mostu.-Harry.....
    Chłopak śmiał się w niebogłosy, bo nareszcie mógł mi zrobić mały żarcik. Spiorunowałam go wzrokiem, po czym, nie informując go, poszłam dalej. Po chwili usłyszałam swoje imię, więc się odwróciłam w stronę biegnącego Harr'ego. Szybko nie zatrzymywując się, wleciał we mnie i wylądowaliśmy w .... błocie, którego wcześniej nie zauważyłam ?
-Tylko nie to.... -powiedziałam zażenowana całym zdarzeniem.-Jak ja teraz wyglądam ? Super.
-Nie złość się, tylko chodź.-Harr'emu nie sprawiło problemu to, że był tylko trochę ubrudzony.-Zaufaj mi.
-No dobrze.- przewróciłam oczami i z trudem skierowałam się z nim w nieznanym mi kierunku.
      Czas minął nie ubłagalnie, a my dalej szliśmy. Nie miałam już siły na nic, kompletnie na nic. Ledwo odpowiadałam na jakiekolwiek pytania chłopaka. Chyba to zauważył, bo już się nie odzywał. Kolejne minuty, a brunet dalej szedł. Posłusznie dorównywałam mu kroku, choć robiłam to z lekkim przymusem. Po kilku minutach pośród drzew, zauważyłam domek ? Jak to jest możliwe.
-Nie mów mi, że tu się zatrzymamy. Przecież ktoś tu mieszka.-powiedziałam, kiedy Harry pewnie wkroczył na teren domu.
-Kotku, to jest hotel 4 gwiazdkowy.-zaśmiał się chłopak i pociągnął mnie do drzwi.
     Rzeczywiście to był hotel, a ja głupia myślałam, że to zwykły dom. Weszliśmy do środka, w którym było ciepło, więc spokojnie mogłam się ogrzać. Na dworze robiło się zimniej, a ja nie wzięłam żadnego swetra na jakikolwiek wieczorny spacer z Stylesem. Po załatwieniu formalności, Harry wziął mnie za rękę i poprowadził do pierwszego lepszego pokoju. Pomieszczenie było całe z drewna, ale wyglądało całkiem nieźle. Rozejrzałam się po nim i zauważyłam drzwi prowadzące do łazienki .
-Ale tu ładnie.-powiedziałam dosiadając się do Harr'ego, któremu spodobała się kanapa.
-Ładnie, ładnie.-przyznał mi rację, po czym dodał.-Wiedziałem, że Ci się spodoba.
-Za dobrze mnie znasz. -posłałam mu ciepły uśmiech, po czym się wtuliłam w jego tors i dodałam.-Chyba będzie trzeba wyprać nasze ubrania.
-Wypierzemy w domu, bo wcześniej przywiozłem nam ciuchy na przebranie.-powiedział.-A teraz zmykaj się myć, ja pójdę do drugiej.
     Fajnie mnie okłamał, ale mówi się trudno. Przynajmniej myślał, w co się ubierzemy gdy się pobrudzimy. Po wyjściu chłopaka, postanowiłam wziąć dłuugą kąpiel. Zdjęłam brudne ciuchy, które po chwili wylądowały w kącie. Po nalaniu do wanny odpowiedniej ilości wody, weszłam do środka. Rozkoszowałam się spokojem, ciszą, a nawet pianką.

-Jeju, Harry.-gdy weszłam do pokoju w samym ręczniku, widok był nieziemski. Świeczki ustawione w różnych miejscach sprawiły, że łezka mi się w oku zakręciła. -Kocham Cię.
-Ja Ciebie też kochanie. Jesteś moją najpiękniejszą dziewczyną, którą nikomu nie oddam. -słowa wypowiedziane z ust Harr'ego były najcudowniejsze. Pocałowałam go czule, a on odwzajemnił pocałunek. Objąwszy mnie w talii, przybliżył bliżej siebie. Czułam jak jego "kolega" staje z podniecenia.
-Kusisz mnie skarbie.-powiedział Harry, gdy na chwilkę oderwaliśmy nasze usta.
-Nie kuszę. -powiedziałam pewnie.
     Jego dłonie błądziły po moich plecach, chcąc zdjąć ręcznik z mojego ciała. Położył mnie delikatnie na łóżko, nie przerywając pocałunku. Harry długo zastanawiał się, czy zdjąć mi ręcznik, jednak ja byłam szybsza. Dałam mu jednoznaczną na to zgodę. Poczułam, że się uśmiecha. Nie chciałam być dłużna, więc odwróciłam role. Teraz to ja siedziałam okrakiem na nim, a on leżał. Przerwałam pocałunek tylko dlatego, aby zdjąć mu czarną koszulkę, która idealnie podkreślała jego mięśnie. Przerzuciłam ją gdzieś w kąt, a chłopak się uśmiechnął.
-Niegrzeczna dziewczynka.-powiedział pewnie Harry.
-To się dopiero okażę.-powiedziałam tajemniczo.
       Teraz czekały spodnie chłopaka do zdjęcia. Całowałam chłopaka tajemniczo, po czym to chłopak dominował. Nie przerywając pocałunku, poluzował pasek i zdjął szybko czarne rurki. Był w samych bokserkach, więc jak ja byłam naga, to on też powinien być. Nie będąc dłużna, zsunęłam z niego bokserki. Jego przyjaciel najwyraźniej czekał na to bardzo długo. Harry całował sutki, dzięki temu dostawałam białej gorączki. Z pocałunkami zjechał trochę niżej, przez co przez całe moje ciało przeszła lawina ciepła. Po chwili powrócił do sutków i lekko przygryzł prawy sutek. Jęknęłam głośno wbijając mu paznokcie w plecy. Syknął, ale się uśmiechnął.
-Krzyczysz, a zabawa się dopiero zacznie. -powiedział szeptając mi do ucha. -Kotku, my nie będziemy się kochać. My będziemy się pieprzyć. 
-Dokładnie.-powiedziałam, przybliżając go bliżej siebie.-Zróbmy to już teraz, nie patrząc na wszystko. 
    Chłopak przestał całować, więc podparłam się na łokciach. Wstał i podszedł do szafki, z której wyciągnął prezerwatywę. Zaśmiałam się, gdy chłopak ją założył na swojego kolegę.
-Nie potrzebnie założyłeś, bo biorę tabletki.-za późno go poinformowałam.
     Chłopak zignorował moje słowa, po czym do mnie wrócił i zaczął delikatnie całować. Pogłębiłam pocałunek, a z czasem stał się namiętny i zarazem agresywny. Z pocałunkami Styles zjechał niżej, a gdy dojechał do pępka, jęknęłam z podniecenia. Przerwał pocałunki, aby wejść we mnie. Jękałam z podniecenia, jednak chłopakowi sprawiało to radość. Jednak nie był to koniec.Zabawa się dopiero zaczynała i miała dojść do ludzkiej przyjemności.
-Misiek, przygotuj się na ostrą jazdę. Zaraz zaczniemy.-powiedział Harry, całując mnie w czubek głowy.
    Ciąg dalszy dział się szybko. Zbyt szybko, aby zapamiętać wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Kochaliśmy się, albo jak to określi Harry -pieprzyć-, wpatrując się w swoje tęczówki. Zakochiwałam się w nich po raz któryś, kiedy nasze nogi zaplątały się. Po udanym seksie Harry położył się obok mnie, kiedy ja leżałam na brzuchu. Całował i głaskał dłonią moje plecy, podczas kiedy uspokajaliśmy nasze emocje z wrażeń. Oboje byliśmy nadzy, a emocje opadły i zastąpił je spokój i cisza. Powiedzieć, że czułam się jak najcudowniejsza kobieta na świecie, to o wiele za mało. Za oknem robiło się coraz ciemniej, ponieważ słońce zachodziło. Przekręciłam głowę w kierunku Harr'ego.
-Dziękuje, że jesteś tu ze mną.-powiedział po chwili chłopak odgarniając kosmyk moich włosów z twarzy.
-To ja dziękuje, że jesteś.-obdarzyłam go najwspanialszym uśmiechem, na który mogłam sobie pozwolić. Jego zielonookie tęczówki zaszkliły się tak jak moje. 
-Nie płacz.-powiedział Harry, kiedy po moim policzku poleciała samotna łza.
-Płaczę ze szczęścia.-powiedziałam,  ocierając już swoje wilgotne policzka. Nie chciałam płakać, ale to było silniejsze. Płakałam, bo miałam u boku najwspanialszego chłopaka na świecie.... ♥
-----------------------------------------------------------------
Myślę, że imagin się spodobał :* // Paulina

piątek, 7 listopada 2014

Wesoły imagin z Zaynem

Siedziałaś spokojnie w domu, jak zwykle co chwila się ciebie czepiali. Dlaczego? Proste. Od zawsze byłaś czarną owcą. Zawsze ty byłaś ta najgorsza. Poza tym i tak tylko nagrywałaś te głupie filmiki na youtube i śpiewałaś. Nic więcej nie było z ciebie pożytku. 
Uwag swojego ojca słuchałaś jednym uchem. Nie miałaś ochoty na kłotnie, byłaś zmęczona po ciężkim dniu w kawiarni mamy. Tata był kardiologiem, dlatego rzadko przebywał w domu, a kiedy się pojawiał wytykał ci błędy. 
- Dlaczego nie mogłabyś być prawnikiem, albo prokuratorem, jak twój brat? Dlaczego zawsze sprawiasz kłopoty? - ja nic złego nie zrobiłam to ta baba jest chora na umyśle i ma problemy pomyślałaś, ale nie odezwałaś się. A tata kontynuował. - Same dowcipy albo dogryzki ci w głowie. Czy ty chociaż jeden dzień nie potrafisz być grzeczna? - zapytał. 
- Nie, nie umiem. Lubię pyskować. - uśmiechnęłaś się wrednie. 
- Zauważyłem. - powiedział przez zaciśnięte zęby.
- Trzeba było lepiej wychować drugie dziecko. - powiedziałaś i wyszłaś z domu wraz z twoim psem. Miałaś serdecznie dość tych kłótni. Musiałaś odpocząć. 
Poszłaś do lasu niedaleko ciebie. Stanęłaś nad strumykiem. Stałaś tak przez chwilę rozważając samobójstwo, kiedy nagle usłyszałaś szelest i gwałtownie się odwróciłaś. No tego to się nie spodziewałam pomyślałaś. Tuż za tobą stał Zayn z 1d. Nie byłaś fanką, ale znałaś zespół.
- Myślałem, że tylko ja znam to miejsce. - powiedział cicho. 
- Musiałam odpocząć. - powiedziałaś. Chłopak uśmiechnął się. 
- Jakiś problem? Służę pomocą. - powiedział dosiadając się.
- Gdyby tylko jeden problem. - westchnęłaś cicho. Chłopak spojrzał pytająco. - Oj no rodzice cały czas się mnie czepiają. - powiedziałaś. - Cokolwiek zrobię, jest źle. Chcą, żebym była idealna, jak mój brat - przewróciłaś oczami.
- To na prawdę problem. - powiedział.
- Co gorsza, nie idzie mi w szkole, więc mają kolejny powód, żeby się czepiać.
- Dlaczego tak robią? 
- Bo jestem wredna i pyskata, a mój starszy brat jest chodzącym ideałem. - wytłumaczyłaś. - A co ciebie tu sprowadza? - zmieniłaś temat.
- Czasem muszę odpocząć od tych idiotów i pobyć sam. - pokiwałaś głową.
- Przepraszam, że popsułam ci plany. - powiedziałaś chcąc odejść, ale chłopak cię zatrzymał.
- Chcesz iść na kawę? Przecież mi nie przeszkadzasz. - zaproponował, a mnie wryło. Zapanowała cisza i co gorsza nie wiedziałaś jak ją przerwać.
- Ufasz mi? - zapytał w końcu.
- Wiesz. Od wczesnego dzieciństwa, rodzice powtarzali mi: [ T.I] ufaj chłopakom z boybandów. Więc ufam - powiedziałaś śmiejąc się. Chłopak odwzajemnił ten gest i wyszliście z lasu.

***

Byliście już w kawiarni. Zayn zamówił kawę i szarlotkę.
- Z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić. - zaczęłaś cicho. Zayn przestał patrzeć na serwetkę i z uśmiechem spojrzał w twoje oczy.
- Jestem [T.I] - dokończyłaś.
- Ładne imię. Ja jestem Zayn, ale chyba wiesz. - powiedział z zabójczym uśmiechem. Jego czekoladowe tęczówki dokładnie lustrowały cię od stóp do głów, a ty kompletnie nie wiedziałaś gdzie podziać wzrok. W końcu podniosłaś głowę i wasze spojrzenia się spotkały.
- Masz bardzo ładne szmaragdowe oczy. - powiedział, a ty poczułaś jak się rumienisz i spóściłaś głowę. Od niezręcznej ciszy uratowała cię kelnerka, która z uśmiechem podała zamówienie.
- Słodko się rumienisz. - kolejny komplement pieprzony dżentelmen  pomyślałaś.
- Dziękuję. - odpowiedziałaś.
Wieczór minął spokojnie i rozmawiało wam się miło, ale musiałaś już wracać do domu.
Zayn stwierdził, że cię odprowadzi. Oczywiście się zgodziłaś, bo do domu miałaś daleko, a poza tym z nim tak miło ci się rozmawiało.

Po dość długim czasie znaleźliście się pod twoim domem. Umówiliście się na kolejne spotkanie i pożegnałaś się z nim całusem w policzek.
W domu oczywiście spotkałaś się z pretensjami rodziców, jednak ty ich nie słuchałaś i poszłaś do swojego pokoju. Głośno trzasnęłaś drzwiami i położyłaś się w łóżku, pies oczywiście cały czas ci towarzyszył. Słyszałaś tylko jak rodzice coś o tobie mówili, ale w końcu odpuścili.
Długo rozmyślałaś nad dzisiejszym dniem. W końcu zasnęłaś.

***

Spacerowałaś po parku z chłopakiem za rękę. Przy was był owczarek niemiecki.
- I jak ci poszło ze sprawdzianem? - zapytał.
- Świetnie, wreszcie zaczęłam coś kumać. - powiedziałaś z entuzjazmem. Zayn był równie szczęśliwy co ty. Tak jesteś z Zaynem już od miesiąca. Większość fanek cię polubiła. Były oczywiście osoby, które nie akceptowały waszego związku, ale dla was to było bez znaczenia. Cieszyliście się sobą. Twoi rodzice w końcu zrozumieli, że jesteś jaka jesteś i już się prawie nie kłócicie.
Wreszcie jest normalnie.
Jesteś kochana.
Jesteś szczęśliwa.
Nareszcie...

___________________________________________________________________________________

To znowu ja. Szczerze mówiąc nie wiem jak mi wyszedł ten imagin. Mam nadzieję, że nie jest bardzo słaby. Idę na konkurs z angielskiego. Nawet nie wiecie jak się boję mam nadzieję, że pójdzie mi dobrze.  ~ Maraa ;*

wtorek, 4 listopada 2014

Wieloczęściowy imagin z Harr'ym dla Dominiki B. - cz.2

- Uprzejmie informujemy, że samolot linii numer 127 wylądował na lotnisku na Hawajach. Prosimy o zabranie swoich rzeczy i udanie się do wyjścia. - usłyszeliśmy komunikat od stewardessy w samolocie. Wzięłam swoją poręczną torebkę, złapałam ciepłą dłoń Harr'ego, po czym udaliśmy się do wyjścia.
   Przed całkowitym wyjściem z lotniska, odebraliśmy jeszcze nasze walizki. Kiedy mogliśmy już swobodnie opuścić lotnisko, zaburczało mi w brzuchu. Mhm, godzina 17:46, a ja zjadłam tylko lekkie śniadanie. Weszłam do czekającej taksówki, a mój chłopak wraz z taksówkarzem wpakowali do bagażnika nasze walizki. Po chwili weszli do środka, po czym kierowca ruszył. Oparłam swoją główkę na klacie bruneta, który mnie ciepło objął. Westchnęłam, nie mogąc uwierzyć, że jestem na Hawajach. I w dodatku z kochaną osobą, która sprawiła mi taki prezent.
  Po kilkunastu minutach dojechaliśmy pod hotel. Zewnętrzny wygląd budynku zrobił na mnie wielkie wrażenie, tak jak cała niespodzianka.
-Choć.-powiedział Harry, biorąc mnie za dłoń.
   Przeszliśmy przez potężne, szklane drzwi, po czym, gdy Harry coś pokazał recepcjonistce, skierowaliśmy się do windy. W ciszy wjechaliśmy na 3 piętro, na którym znajdował się nasz pokój. Byłam bardzo podekscytowana całym zdarzeniem, bo po wyjściu z windy, nie patrząc czy ktoś oprócz nas jest, otworzyłam usta ze zdziwienia.
-Jak tu pięknie. - krótko stwierdziłam, bo tylko te słowa dałam radę wymówić. Harry nic nie odpowiadając, otworzył drzwi pięknego pokoju ,w którym mieliśmy przespać kilka nocy. -A tu jest jeszcze piękniej.
-Ale ty jesteś tu najważniejsza i najładniejsza. - wyszeptał mi do ucha, po czym obrócił mnie przodem do siebie i namiętnie pocałował, objąwszy moją talię.
    Przesunął mnie bliżej siebie i zauważyłam u niego pierwszy raz grymasa, kiedy oderwał swoje usta od moich.
-Cholernie dobrze całujesz.-przyznał z uśmiechem na twarzy, a ja odwzajemniłam uśmiech.
-A ty cholernie dobrze uwodzisz.-zaś ja przyznałam mu rację, z której cieszył się jak małe dziecko. Oderwałam się od chłopaka.-Idę wziąć prysznic, bo jestem wyczerpana.
-Idź, idź, a ja przyniosę walizki. -pocałował mnie czule w czoło i wyszedł z pokoju, zostawiając mnie samą. Otworzyłam drzwi łazienki, która okazała się być przepiękna.Od razu bardziej chciało mi się ściągać ciuchy, a po kilku chwilach byłam już bez nich. Naga wyszłam z łazienki, bo zapomniałam o kosmetyczce. Wyciągnęłam ją z torebki i z powrotem wróciłam do pomieszczenia. Położyłam ją na regale obok kabiny prysznicowej, która była nad wieszakami na ręczniki, które na szczęście były. Weszłam do kabiny, zamknęłam drzwiczki, po czym stanęłam do nich tyłem, aby włączyć ciepłą wodę. Woda spokojnie spływała po moim nagim ciele. Wystraszyłam się, kiedy poczułam na biodrach czyjeś obce dłonie.
-Cii...-głos i widok nagiego Harr'ego, uspokoił mnie, kiedy chciałam coś wypowiedzieć. Zamknęłam z powrotem usta, aby mile wziąć prysznic w dwójkę.

                                    Koniecznie włącz.
-Harry, proszę, pospiesz się. Głodna jestem od samego wejścia do samolotu.-błagałam już tak chłopaka od dobrych 15 minut albo i więcej.
-Kochanie założę tylko koszulkę i możemy już iść.-powiedział, wchodząc do sypialni .... w samych spodniach ? Widok był nieziemsko piękny, ale co piękne szybko mija. Chłopak przełożył przez głowę czarną koszulkę i mogliśmy nareszcie wyjść z pokoju. Zjechaliśmy na parter, przeszliśmy obok recepcji szczerząc uśmiechy. Recepcjonistka pokręciła głową, jednak się uśmiechała.Po kilku minutach, od wyjścia z pokoju, dotarliśmy do jadalni. Stanęliśmy na progu ze zdziwionymi twarzami.
-Nie myślałem, że o tej porze będzie tyle ludzi.-powiedział Harry, a ja mu przytaknęłam.-Widzisz gdzieś tu wolne miejsce ?
-Choć szybko. - powiedziałam w trakcie drogi do wolnego stolika.-Kurwa! -_-
-Nie przejmuj się tak, bo złość piękności szkodzi, a nie wiem, czy tutaj mają melisę na uspokojenie.-zaśmiał się mój chłopak, a ja mu tylko posłałam złowieszczy wzrok. -No przepraszam.
-Grzechy zostały odpuszczone.-na to zaśmialiśmy się obydwoje i po chwili nareszcie znaleźliśmy wolne miejsce.

-Ale jestem najedzona....-przyznałam, opadając na łóżko.
-To już było widać, gdy kończyłaś trzecią dokładkę obiadu.-powiedział chłopak, opadając obok mnie.-W ogóle, która jest teraz godzina ?
-19:57, a wydaje się, że jeszcze jest 17.-powiedziałam, odwracając głowę do okna.-Słońce jeszcze świeci, ciepło jeszcze jest....
-Choć.-powiedział energicznie wstając odruchowo.-Choć na spacer.
-Ale mi się nie chce.... Jestem zbyt najedzona....-powiedziałam leniwie.
-Wyciągaj z walizki jakąś sukienkę, ale to już. Szybko.-powiedział stanowczo.
-No dobrze.-powiedziałam, a kiedy wyciągnęłam swoją ulubioną sukienkę, dodałam -Zawijam kiecę i lecę. Poczekaj 5 minutek.
    Po dłuższych 5 minutach, nareszcie mogliśmy wyjść z hotelu. Na szczęście pod hotelem nie czaili się żadni dziennikarze, fotografowie, a co dopiero nachalne fanki. Po przejściu kilku metrów od hotelu, mogliśmy odetchnąć w spokoju. Bo zawsze w przeciągu kilku sekund zjawiają się paparazzi. Tym razem Harry postanowił ograniczyć im kolejnego tematu do plotek. Doskonale wiedział, że nie lubię czytać sensacji z główną rolą siebie. Wtedy wkurzałam się, jednak Harry uspokaja mnie jednym pocałunkiem, dotknięciem, malutkim słówkiem. Od razu cała złość gdzieś znika, przepada... To dzięki temu, tak bardzo go kocham.

-Dominika ... -zaczął Harry po powrocie. -Dzwonił Liam, coś się stało. Musimy wracać do hotelu, bo powiedział, żebyśmy lepiej byli w pokoju i dowiedzieli się, gdy wejdziemy na portale plotkarskie.
-O nie.Tu jest tak pięknie, ale jak... - powiedziałam z żalem pochłaniając widoki plaży.-Ale jak Liam powiedział, że coś się stało, to trudno. Musimy wracać.
   Droga powrotna minęła nam szybciej niż przyszliśmy na plażę.Chłopak nic nie mówił przez całą drogę, choć też nie chciałam za bardzo gadać. Bardziej myślałam nad tym, o co chodziło Liam'owi. Gdy zawsze mówi, że coś się stało, to 80 procent jest prawdą. Męczyła mnie ta sprawa i to bardzo. Chciałam tak jak Harr'emu najszybciej się dowiedzieć, o co chodziło przyjacielowi. Westchnęłam ciężko, widząc paparazzi pod naszym hotelem.
-Czy wreszcie powiedziałeś Dominice o romansie ? -zapytał jeden z dziennikarzy stojący blisko nas.
-Od kiedy masz romans z Rose McCartney? -pytanie drugiego dziennikarza spowodowało u mnie uczucie złości, żalu, smutku i kłamstwa. Harry posłał dziennikarzowi złowrogie spojrzenie, kiedy puściłam jego dłoń i uciekłam od niego, przeciskając się między paparazzi.
   Z płaczem wbiegłam do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz, aby chłopak nie mógł wejść. Poczułam się zdradzona, oszukana i .... i taka samotna. Nienawidziłam go, chociaż te pytania dziennikarzy, mogły się okazać prawdą. Ale raz okazały się być bolesną prawdą ......

   ------------------------------------------------------------------------
Myślę, że imagin się podoba i będziecie chętnie komentować :) 3 komentarze to dla Was pestka, a dla mnie motywacja do dalszego pisania. :) Pozdrawiam ~ Paulina.