piątek, 7 listopada 2014

Wesoły imagin z Zaynem

Siedziałaś spokojnie w domu, jak zwykle co chwila się ciebie czepiali. Dlaczego? Proste. Od zawsze byłaś czarną owcą. Zawsze ty byłaś ta najgorsza. Poza tym i tak tylko nagrywałaś te głupie filmiki na youtube i śpiewałaś. Nic więcej nie było z ciebie pożytku. 
Uwag swojego ojca słuchałaś jednym uchem. Nie miałaś ochoty na kłotnie, byłaś zmęczona po ciężkim dniu w kawiarni mamy. Tata był kardiologiem, dlatego rzadko przebywał w domu, a kiedy się pojawiał wytykał ci błędy. 
- Dlaczego nie mogłabyś być prawnikiem, albo prokuratorem, jak twój brat? Dlaczego zawsze sprawiasz kłopoty? - ja nic złego nie zrobiłam to ta baba jest chora na umyśle i ma problemy pomyślałaś, ale nie odezwałaś się. A tata kontynuował. - Same dowcipy albo dogryzki ci w głowie. Czy ty chociaż jeden dzień nie potrafisz być grzeczna? - zapytał. 
- Nie, nie umiem. Lubię pyskować. - uśmiechnęłaś się wrednie. 
- Zauważyłem. - powiedział przez zaciśnięte zęby.
- Trzeba było lepiej wychować drugie dziecko. - powiedziałaś i wyszłaś z domu wraz z twoim psem. Miałaś serdecznie dość tych kłótni. Musiałaś odpocząć. 
Poszłaś do lasu niedaleko ciebie. Stanęłaś nad strumykiem. Stałaś tak przez chwilę rozważając samobójstwo, kiedy nagle usłyszałaś szelest i gwałtownie się odwróciłaś. No tego to się nie spodziewałam pomyślałaś. Tuż za tobą stał Zayn z 1d. Nie byłaś fanką, ale znałaś zespół.
- Myślałem, że tylko ja znam to miejsce. - powiedział cicho. 
- Musiałam odpocząć. - powiedziałaś. Chłopak uśmiechnął się. 
- Jakiś problem? Służę pomocą. - powiedział dosiadając się.
- Gdyby tylko jeden problem. - westchnęłaś cicho. Chłopak spojrzał pytająco. - Oj no rodzice cały czas się mnie czepiają. - powiedziałaś. - Cokolwiek zrobię, jest źle. Chcą, żebym była idealna, jak mój brat - przewróciłaś oczami.
- To na prawdę problem. - powiedział.
- Co gorsza, nie idzie mi w szkole, więc mają kolejny powód, żeby się czepiać.
- Dlaczego tak robią? 
- Bo jestem wredna i pyskata, a mój starszy brat jest chodzącym ideałem. - wytłumaczyłaś. - A co ciebie tu sprowadza? - zmieniłaś temat.
- Czasem muszę odpocząć od tych idiotów i pobyć sam. - pokiwałaś głową.
- Przepraszam, że popsułam ci plany. - powiedziałaś chcąc odejść, ale chłopak cię zatrzymał.
- Chcesz iść na kawę? Przecież mi nie przeszkadzasz. - zaproponował, a mnie wryło. Zapanowała cisza i co gorsza nie wiedziałaś jak ją przerwać.
- Ufasz mi? - zapytał w końcu.
- Wiesz. Od wczesnego dzieciństwa, rodzice powtarzali mi: [ T.I] ufaj chłopakom z boybandów. Więc ufam - powiedziałaś śmiejąc się. Chłopak odwzajemnił ten gest i wyszliście z lasu.

***

Byliście już w kawiarni. Zayn zamówił kawę i szarlotkę.
- Z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić. - zaczęłaś cicho. Zayn przestał patrzeć na serwetkę i z uśmiechem spojrzał w twoje oczy.
- Jestem [T.I] - dokończyłaś.
- Ładne imię. Ja jestem Zayn, ale chyba wiesz. - powiedział z zabójczym uśmiechem. Jego czekoladowe tęczówki dokładnie lustrowały cię od stóp do głów, a ty kompletnie nie wiedziałaś gdzie podziać wzrok. W końcu podniosłaś głowę i wasze spojrzenia się spotkały.
- Masz bardzo ładne szmaragdowe oczy. - powiedział, a ty poczułaś jak się rumienisz i spóściłaś głowę. Od niezręcznej ciszy uratowała cię kelnerka, która z uśmiechem podała zamówienie.
- Słodko się rumienisz. - kolejny komplement pieprzony dżentelmen  pomyślałaś.
- Dziękuję. - odpowiedziałaś.
Wieczór minął spokojnie i rozmawiało wam się miło, ale musiałaś już wracać do domu.
Zayn stwierdził, że cię odprowadzi. Oczywiście się zgodziłaś, bo do domu miałaś daleko, a poza tym z nim tak miło ci się rozmawiało.

Po dość długim czasie znaleźliście się pod twoim domem. Umówiliście się na kolejne spotkanie i pożegnałaś się z nim całusem w policzek.
W domu oczywiście spotkałaś się z pretensjami rodziców, jednak ty ich nie słuchałaś i poszłaś do swojego pokoju. Głośno trzasnęłaś drzwiami i położyłaś się w łóżku, pies oczywiście cały czas ci towarzyszył. Słyszałaś tylko jak rodzice coś o tobie mówili, ale w końcu odpuścili.
Długo rozmyślałaś nad dzisiejszym dniem. W końcu zasnęłaś.

***

Spacerowałaś po parku z chłopakiem za rękę. Przy was był owczarek niemiecki.
- I jak ci poszło ze sprawdzianem? - zapytał.
- Świetnie, wreszcie zaczęłam coś kumać. - powiedziałaś z entuzjazmem. Zayn był równie szczęśliwy co ty. Tak jesteś z Zaynem już od miesiąca. Większość fanek cię polubiła. Były oczywiście osoby, które nie akceptowały waszego związku, ale dla was to było bez znaczenia. Cieszyliście się sobą. Twoi rodzice w końcu zrozumieli, że jesteś jaka jesteś i już się prawie nie kłócicie.
Wreszcie jest normalnie.
Jesteś kochana.
Jesteś szczęśliwa.
Nareszcie...

___________________________________________________________________________________

To znowu ja. Szczerze mówiąc nie wiem jak mi wyszedł ten imagin. Mam nadzieję, że nie jest bardzo słaby. Idę na konkurs z angielskiego. Nawet nie wiecie jak się boję mam nadzieję, że pójdzie mi dobrze.  ~ Maraa ;*

wtorek, 4 listopada 2014

Wieloczęściowy imagin z Harr'ym dla Dominiki B. - cz.2

- Uprzejmie informujemy, że samolot linii numer 127 wylądował na lotnisku na Hawajach. Prosimy o zabranie swoich rzeczy i udanie się do wyjścia. - usłyszeliśmy komunikat od stewardessy w samolocie. Wzięłam swoją poręczną torebkę, złapałam ciepłą dłoń Harr'ego, po czym udaliśmy się do wyjścia.
   Przed całkowitym wyjściem z lotniska, odebraliśmy jeszcze nasze walizki. Kiedy mogliśmy już swobodnie opuścić lotnisko, zaburczało mi w brzuchu. Mhm, godzina 17:46, a ja zjadłam tylko lekkie śniadanie. Weszłam do czekającej taksówki, a mój chłopak wraz z taksówkarzem wpakowali do bagażnika nasze walizki. Po chwili weszli do środka, po czym kierowca ruszył. Oparłam swoją główkę na klacie bruneta, który mnie ciepło objął. Westchnęłam, nie mogąc uwierzyć, że jestem na Hawajach. I w dodatku z kochaną osobą, która sprawiła mi taki prezent.
  Po kilkunastu minutach dojechaliśmy pod hotel. Zewnętrzny wygląd budynku zrobił na mnie wielkie wrażenie, tak jak cała niespodzianka.
-Choć.-powiedział Harry, biorąc mnie za dłoń.
   Przeszliśmy przez potężne, szklane drzwi, po czym, gdy Harry coś pokazał recepcjonistce, skierowaliśmy się do windy. W ciszy wjechaliśmy na 3 piętro, na którym znajdował się nasz pokój. Byłam bardzo podekscytowana całym zdarzeniem, bo po wyjściu z windy, nie patrząc czy ktoś oprócz nas jest, otworzyłam usta ze zdziwienia.
-Jak tu pięknie. - krótko stwierdziłam, bo tylko te słowa dałam radę wymówić. Harry nic nie odpowiadając, otworzył drzwi pięknego pokoju ,w którym mieliśmy przespać kilka nocy. -A tu jest jeszcze piękniej.
-Ale ty jesteś tu najważniejsza i najładniejsza. - wyszeptał mi do ucha, po czym obrócił mnie przodem do siebie i namiętnie pocałował, objąwszy moją talię.
    Przesunął mnie bliżej siebie i zauważyłam u niego pierwszy raz grymasa, kiedy oderwał swoje usta od moich.
-Cholernie dobrze całujesz.-przyznał z uśmiechem na twarzy, a ja odwzajemniłam uśmiech.
-A ty cholernie dobrze uwodzisz.-zaś ja przyznałam mu rację, z której cieszył się jak małe dziecko. Oderwałam się od chłopaka.-Idę wziąć prysznic, bo jestem wyczerpana.
-Idź, idź, a ja przyniosę walizki. -pocałował mnie czule w czoło i wyszedł z pokoju, zostawiając mnie samą. Otworzyłam drzwi łazienki, która okazała się być przepiękna.Od razu bardziej chciało mi się ściągać ciuchy, a po kilku chwilach byłam już bez nich. Naga wyszłam z łazienki, bo zapomniałam o kosmetyczce. Wyciągnęłam ją z torebki i z powrotem wróciłam do pomieszczenia. Położyłam ją na regale obok kabiny prysznicowej, która była nad wieszakami na ręczniki, które na szczęście były. Weszłam do kabiny, zamknęłam drzwiczki, po czym stanęłam do nich tyłem, aby włączyć ciepłą wodę. Woda spokojnie spływała po moim nagim ciele. Wystraszyłam się, kiedy poczułam na biodrach czyjeś obce dłonie.
-Cii...-głos i widok nagiego Harr'ego, uspokoił mnie, kiedy chciałam coś wypowiedzieć. Zamknęłam z powrotem usta, aby mile wziąć prysznic w dwójkę.

                                    Koniecznie włącz.
-Harry, proszę, pospiesz się. Głodna jestem od samego wejścia do samolotu.-błagałam już tak chłopaka od dobrych 15 minut albo i więcej.
-Kochanie założę tylko koszulkę i możemy już iść.-powiedział, wchodząc do sypialni .... w samych spodniach ? Widok był nieziemsko piękny, ale co piękne szybko mija. Chłopak przełożył przez głowę czarną koszulkę i mogliśmy nareszcie wyjść z pokoju. Zjechaliśmy na parter, przeszliśmy obok recepcji szczerząc uśmiechy. Recepcjonistka pokręciła głową, jednak się uśmiechała.Po kilku minutach, od wyjścia z pokoju, dotarliśmy do jadalni. Stanęliśmy na progu ze zdziwionymi twarzami.
-Nie myślałem, że o tej porze będzie tyle ludzi.-powiedział Harry, a ja mu przytaknęłam.-Widzisz gdzieś tu wolne miejsce ?
-Choć szybko. - powiedziałam w trakcie drogi do wolnego stolika.-Kurwa! -_-
-Nie przejmuj się tak, bo złość piękności szkodzi, a nie wiem, czy tutaj mają melisę na uspokojenie.-zaśmiał się mój chłopak, a ja mu tylko posłałam złowieszczy wzrok. -No przepraszam.
-Grzechy zostały odpuszczone.-na to zaśmialiśmy się obydwoje i po chwili nareszcie znaleźliśmy wolne miejsce.

-Ale jestem najedzona....-przyznałam, opadając na łóżko.
-To już było widać, gdy kończyłaś trzecią dokładkę obiadu.-powiedział chłopak, opadając obok mnie.-W ogóle, która jest teraz godzina ?
-19:57, a wydaje się, że jeszcze jest 17.-powiedziałam, odwracając głowę do okna.-Słońce jeszcze świeci, ciepło jeszcze jest....
-Choć.-powiedział energicznie wstając odruchowo.-Choć na spacer.
-Ale mi się nie chce.... Jestem zbyt najedzona....-powiedziałam leniwie.
-Wyciągaj z walizki jakąś sukienkę, ale to już. Szybko.-powiedział stanowczo.
-No dobrze.-powiedziałam, a kiedy wyciągnęłam swoją ulubioną sukienkę, dodałam -Zawijam kiecę i lecę. Poczekaj 5 minutek.
    Po dłuższych 5 minutach, nareszcie mogliśmy wyjść z hotelu. Na szczęście pod hotelem nie czaili się żadni dziennikarze, fotografowie, a co dopiero nachalne fanki. Po przejściu kilku metrów od hotelu, mogliśmy odetchnąć w spokoju. Bo zawsze w przeciągu kilku sekund zjawiają się paparazzi. Tym razem Harry postanowił ograniczyć im kolejnego tematu do plotek. Doskonale wiedział, że nie lubię czytać sensacji z główną rolą siebie. Wtedy wkurzałam się, jednak Harry uspokaja mnie jednym pocałunkiem, dotknięciem, malutkim słówkiem. Od razu cała złość gdzieś znika, przepada... To dzięki temu, tak bardzo go kocham.

-Dominika ... -zaczął Harry po powrocie. -Dzwonił Liam, coś się stało. Musimy wracać do hotelu, bo powiedział, żebyśmy lepiej byli w pokoju i dowiedzieli się, gdy wejdziemy na portale plotkarskie.
-O nie.Tu jest tak pięknie, ale jak... - powiedziałam z żalem pochłaniając widoki plaży.-Ale jak Liam powiedział, że coś się stało, to trudno. Musimy wracać.
   Droga powrotna minęła nam szybciej niż przyszliśmy na plażę.Chłopak nic nie mówił przez całą drogę, choć też nie chciałam za bardzo gadać. Bardziej myślałam nad tym, o co chodziło Liam'owi. Gdy zawsze mówi, że coś się stało, to 80 procent jest prawdą. Męczyła mnie ta sprawa i to bardzo. Chciałam tak jak Harr'emu najszybciej się dowiedzieć, o co chodziło przyjacielowi. Westchnęłam ciężko, widząc paparazzi pod naszym hotelem.
-Czy wreszcie powiedziałeś Dominice o romansie ? -zapytał jeden z dziennikarzy stojący blisko nas.
-Od kiedy masz romans z Rose McCartney? -pytanie drugiego dziennikarza spowodowało u mnie uczucie złości, żalu, smutku i kłamstwa. Harry posłał dziennikarzowi złowrogie spojrzenie, kiedy puściłam jego dłoń i uciekłam od niego, przeciskając się między paparazzi.
   Z płaczem wbiegłam do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz, aby chłopak nie mógł wejść. Poczułam się zdradzona, oszukana i .... i taka samotna. Nienawidziłam go, chociaż te pytania dziennikarzy, mogły się okazać prawdą. Ale raz okazały się być bolesną prawdą ......

   ------------------------------------------------------------------------
Myślę, że imagin się podoba i będziecie chętnie komentować :) 3 komentarze to dla Was pestka, a dla mnie motywacja do dalszego pisania. :) Pozdrawiam ~ Paulina.

niedziela, 2 listopada 2014

Smutny imagin z Louis'em.

Włącz.
                                                          Drogi Lou ...
  
     Gdy czytasz ten list, to ... na pewno już mnie na tym świecie nie ma. Tak jak naszego dziecka.... Tak, naszego. Którego byś pokochał. Jednak nie chce tego. Nie jesteś tego wart. Dlaczego ? Przecież nic nie zrobiłem. Jednak zrobiłeś... Zdradziłeś i perfidnie kłamałeś mi w oczy ... A ja naiwnie wierzyłam w Twoje kłamstwa ... Jaka ja byłam głupia, przecież prawie codziennie widziałam, jak patrzałeś na nią, mówiłeś o niej, kiedy podejmowałam jej trudny temat. Czule o niej mówiłeś, a ja ? A ja nie słyszałam tego... Nie widziałam Twojego czułego wzroku, kiedy zerkałeś na nią...
   Byłam dla Ciebie tylko zwykłą zabawką... Tylko zwykłą, którą wybrałeś, kiedy miałeś gorszy dzień ... Przespałeś się ze mną .... A ja Ciebie bezinteresownie kochałam... Nie doceniałeś tego draniu... I już nigdy nie docenisz....Ale wiem, że teraz cierpisz... Bardzo dobrze o tym wiem..... Chciałam, żebyś cierpiał .... Zasłużyłeś na to... Nareszcie czujesz co ja czułam, kiedy przyłapałam Cię na zdradzie .... Zamiast biegnąć za mną, tłumaczyć siebie ... to ty dalej się pieprzyłeś z tą idiotką .... w naszym łóżku .... na naszej pościeli ... Przyjaciółka,która bezczelnie przychodziła do naszego domu i w dodatku była fałszywa .... Ohydni byliście, jesteście i będziecie do końca swojego życia....
    Obiecywałeś, że będziemy na zawsze ... Że zestarzejemy się wspólnie .... Jednak nie było to nam pisane .... Bóg chciał inaczej.... Postanowiłam Wam nie utrudniać .... Żyjcie z świadomością, że zabiliście 2 osoby ..... Które Was kochały i ufały ... Postanowiłam siebie i dziecko zabić ... Ale dlaczego dziecko ? Przecież mogło by swobodnie dorastać ... Nie chciałam, żeby miało Ciebie za ojca ... Początkowo chciałam je usunąć ... Niestety ... Zabieg kosztuje ... Twoją kasą się brzydziłam ... Od chłopaków nie pożyczyłam ... Zaraz by się pytali "Po co Ci? Dlaczego ?" ... Nie musieli wiedzieć ... A to dlaczego nie pożyczyłaś od [i.t.p.] ? Od tej fałszywej suki nie chciałam ani grosza ... Była, jest i będzie dla mnie skończoną frajerką ... 

     Nasze dziecko .... Które szczęśliwie jest już w niebie ... Ze mną ... Zamiast z takim draniem, frajerem, dupkiem i świnią jak ty.... Teraz te dziecko ma lepsze życie ... Dążymy do końca listu, w który będzie tak samo fałszywy jak ty i ta twoja parszywa kochaneczka... Dziecko, które niby pisałam, że jest Twoje ... Jednak nie jest Twoje... Jest Harr'ego... On już o wszystkim wie, więc nie próbuj się mścić na nim .... Bo zawsze mogę sprawić, że Ciebie już nie będzie na tym popierdolonym i fałszywym świecie ... A twoja kochana, zajebista i najcudowniejsza kochanka [i.t.p.] będzie płakała ... Chociaż .... Sama nie wiem jeszcze jakie mam plany co do Ciebie i fałszywej zdziry, która zabrała mi faceta, który był dla mnie całym światem ...... I nadal jest .....
                                                        
                                                                                                      Żegnaj księciu ♥  
                                                                                                        [twój podpis]    

 Imagin pisany na szybko. Myślę, że się spodobał :) // Paulina.

piątek, 31 października 2014

Wesoły imagin z Niall'em. Dedykacja dla Natali Myślińskiej. Cz.2

-Harry ma proste włosy ! Harry ma proste włosy ! -zaczęłam krzyczeć i biegać po całym domu, a za mną Harry.
-Nie krzycz o tym.-wołał za mną chłopak.-Chłopacy nie muszą o tym wiedzieć.
-Muszą, muszą.-wywaliłam mu język oczekując na jego ruch. Stałam naprzeciwko niego, podczas kiedy jego zielone oczy laserowały jak czerwony laser każdy, a nawet najmniejszy mój ruch. Jedną rzeczą, którą nie mógł znieść to to, że pomiędzy nami stał stolik.
-Co się dzi... hahhaahahahahaha.-zaczęli się pytać, a gdy zobaczyli Harr'ego, to ich śmiechy zaraziły mnie. Nie dziwię się chłopakowi, gdy zrobił się cały czerwony jak burak. Każdy może się zawstydzić, więc się mu nie dziwię. Po uspokojeniu się, ogarnęłam się z chłopakami. Jednak Louis chyba nie potrafił się ogarnąć. Westchnęłam lekko znudzona, po czym poprawiłam się na kanapie.
-Louis, proszę. Uspokój się.-powiedziałam, a chłopak natychmiast przestał się śmiać i usiadł na kanapie.-Bardzo Cię przepraszamy, Harry. Nie powin...
-Natalia przestań, proszę i wysłuchaj Niall'a.-po tych słowach chłopcy wyszli, a w salonie zostałam tylko ja i blondyn.
-O co chodzi Harr'emu ?- zapytałam swojego chłopaka, który usiadł po turecku przede mną na podłodze.
-O nic mu nie chodzi. Wiesz jaki jest Styles, zawsze musi coś wypaplać lub powiedzieć coś niezwiązanego z sytuacją.A teraz choć. -wstał, wziął mnie za rękę i po ciepłym ubraniu się, wyszliśmy z mieszkania.-Nie pytaj, gdzie Cię prowadzę, bo i tak Ci nie powiem.
-No na pewno mi nie powiesz.-zachichotałam i dalej trzymając się dłoń chłopaka, szliśmy przez śnieżnobiały Londyn. -Niall ? .... Po co mnie przyprowadziłeś pod Wasze studio ?
-No, bo ten ... tego ... .Nie ważne, tylko choć. -chłopak nadzwyczajnie nie chciał mi powiedzieć o co chodzi.Ale mniejsza o to. Weszliśmy do ciepłego wieżowca, który okazał się być naprawdę ogromny. Puściłam rękę Niall'a, kiedy znaleźliśmy się na 1 piętrze. Chłopak zerknął na dłoń i rozkazał, żebym szła z nim. Z trudem przymknęłam oko, bo coś czułam, że blondyn coś kombinuje.
-Niall.... czy ty coś kombinujesz ? - zapytałam, kiedy chłopak stanął przed jednymi z drzwiami.
-Co ? Ja?  Niee.. -powiedział zmieszany.-Proszę, wejdź.
-Kłamanie nie udaje Ci się.-powiedziałam i lekko musnęłam jego już ciepłe wargi, po czym weszłam do ... studia nagraniowego ? Zrobiłam jeszcze większe oczy, kiedy zauważyłam siedzących na kanapie chłopaków.-Co wy tutaj robicie ? Przecież byliście w domu.
-A my do Ciebie też mamy pytanie. Czy ty w ogóle pamiętałaś o rocznicy związku z Niall'em ?-zapytał Liam, a gdy się odwróciłam ujrzałam swojego chłopaka z bukietem róż.
-Niall..... ja przepraszam.Całkowi.... -usta Niall'a przerwały mi zdanie. Jego czułość sprawiła, że gwizdy i wiwaty nie były dla mnie ważne. Ważne w tej chwili byliśmy my - ja i blondyn. Brakowało mi jego ust, czułości, delikatności....
-Chłopcy, wypad. Mieliście być na 2 piętrze, prawda ?-zapytał blondas, kiedy rozłączyliśmy nasze usta.
-Yy... no tak.-powiedzieli zmieszani i szybko wybiegli z pokoju, nie zamykając drzwi. Mój głodomorek rozejrzał się po korytarzu i zamknął drzwi na klucz.
    Usiadłam na kanapie, na której jeszcze kilka minut temu siedziała czwórka najlepszych przyjaciół. Po chwili dołączył do mnie Niall, który podał mi lampkę wina. Upiłam łyk, po czym zerknęłam na chłopaka. Jego niebieskookie tęczówki od prawie kilku sekund zerkały na mnie niepewnie. Chciałam się wytłumaczyć, jednak nie potrafiłam znaleźć konkretnych słów. Między nami panowała cisza, która z jednej strony nas przybliżała, a z drugiej mnie przerażała. Co kilka sekund wymienialiśmy się wzrokami, jednak żaden z nas nie poruszył żadnego tematu.Aż do czasu.
-Natalia .... Pamiętasz nasz pierwszy pocałunek ?-zapytał nagle Niall.
-A jakbym go nie miała pamiętać? Jedliśmy spaghetti z jednego talerza. -na wspomnienie, że jeden makaron może połączyć nasze usta, zaśmiałam się.-A pamiętasz, jak rozlałeś kawę na spacerze ?
-Musieliśmy wtedy iść do sklepu z odzieżą, a ekspedientka nie chciała nam sprzedać zwykłej koszulki, bo uważała, że ty nie zasługujesz na nią, a co dopiero na mnie.-zaśmialiśmy się, a na kolejne jeszcze bardziej.
   Z upływem czasu butelka z winem skończyła się. Przerwaliśmy na moment rozmowę i zaczęliśmy się śmiać jak jacyś głupcy. Przez głowę przeszła mi myśl, jakbyśmy dopiero co wyszli z psychiatryka, który nas w ogóle nie wyleczył. Śmiech Niall'a jeszcze bardziej pogorszył sytuację, bo jakiś człowiek lub ludzie zaczęli walić pięściami do drzwi.
-Coś hahha się stało ? Hahaha...-chłopak nie umiał zabrać powietrza z tego śmiechu.
-Yyy... nic. Tylko proszę Was, nie śmiejcie się tak głośno, bo już Was podobno słychać na 4 piętrze.-oznajmił nam Paul, który tylko pokręcił głową z uśmiechem na twarzy.

                              -------------------------------------------------------
         W następnej części będzie więcej sceny +18. Obiecuję :* I liczę na Wasze głosy :* ~Paulina.

         Dziękujemy już za 8,163 wyświetlenia :* Oby tak dalej :*

poniedziałek, 13 października 2014

Siemka + imagin z Harrym :*

Hej, jestem tutaj nowa i będę pisać imaginy. Twórcze powitanie... 
No ok. Mam na imię Marita i jestem fanatyczką herbaty <3 
Jestem Directioner od ok. 3 lat. Oprócz tego jestem Selenator, Lovatic, Vampette, i należę do 5SosFam. No i to chyba tyle. A no i będę się podpisywać    ~Maraa ;*
Może na dobry początek imagin z Harrym?





Jest 19.00 a ty nadal nie jesteś w domu. Musisz zostać jak zwykle dlużej na treningu, bo przecież niedługo turniej. Jesteś chlubą klubu. Każdy tak sądzi. Bardzo dobrze obijasz mordy. Boksujesz. To nie twój zawód, ale hobby. Studiujesz prawo. 
Normalnie trening sprawiałby ci radość, ale nie dzisiaj. Nie było tej jednej ważnej osoby, a cały trening stracił sens. Do klubu należał też twój chłopak, który niestety złamał rękę.
- Nie dam rady- powiedziałaś siadając na podłodze. Przewlokłaś się po picie.
- Tak szybko odpuszczasz? - koło ciebie stanął mój trener.
- Nie mam siły, jutro będzie lepiej obiecuję - powiedziałaś zmęczona. Facet kiwnął głową i dał ci spokój. Powoli wstałaś i wrniego. ś do treningu.

***

W końcu mogłaś wrócić do domu. Powoli szłaś ciemnymi ulicami. Nagle usłyszałaś swój telefon, który przyprawił cię o zawał serca. Spojrzałaś na ekran Harry. To twój chłopak.
- Halo?
- Cześć, jak na treningu? - usłyszałaś.
- Jest w porządku. - powiedziałaś mu zgodnie z prawdą. Właśnie wchodziłaś do kompletnie ciemnego parku. Jeszcze bardziej zwolniłaś kroku, bo zauważyłaś pięciu potężnych chłopaków. Na sto procent nie dałabyś im rady. Powiedziałaś o nich Harremu. On powiedział, że masz grać na czas i rozłączył się. Zdenerwowałaś się. W twojej głowie krążyło tylko czemu się rozłączył? Co ja mam teraz niby zrobić?  Chłopcy od razu do ciebie podeszli. Zabrali ci torbę. Jednak zanim zorientowałaś się o co chodzi, torbę miałaś z powrotem w ręce. Podeszli do ciebie trzej dobrze znani chłopcy. To kumple Harrego, ale skąd oni się tu wzięli? pomyślałaś. Odprowadzili cię bezpiecznie do domu. Całą drogę powrotną pytałaś skąd oni się wzięli. W końcu pod domem, kiedy ostatni raz o to zapytałaś jeden z nich powiedział:
-Masz tak zajebistego chłopaka, że dba o ciebie nawet jeśli jesteście osobno. - mimowolnie się uśmiechnęłaś. Serdecznie im podziękowałaś i weszłaś do domu. W przedpokoju zdjęłaś buty i poszłaś do pokoju. Przebrałaś się w dres i zrobiłaś sobie warkocza podomkę. Poszłaś do kuchni i zrobiłaś sobie kanapki i wstawiłaś wodę na herbatę. Włączyłaś radio i powoli jadłaś swoją kolację. Wolno piłaś herbatę. Nagle po domu rozległo się pukanie do drzwi.
Kiedy je otworzyłaś zobaczyłaś swojego chłopaka.
- Co ty tu robisz? - zapytałaś cicho.
- Przyszedłem w odwiedziny. Chciałem zobaczyć czy na pewno wszystko jest ok.- odpowiedział.
- W takim razie wchodź. - powiedziałaś. - Jesteś głodny? - zapytałaś, odwracając się w jego stronę.
- Troszke. - powiedział.
- Kanapki, czy tosty?
- Kanapki. Raz na jakiś czas mogłabyś się wysilić.
- Nie mam czasu. - powiedziałaś cicho.
- Bo masz za dużo zajęć. - stwierdził. Cicho westchnęłaś. Położyłaś Harremu przed nosem talerz z kanapkami.
- Boks to moje życie i nie zrezygnuję z niego. - powiedziałaś.
- Rozumiem cię. - powiedział.
- Dziękuję. - milczeliście. Siedziałaś Harremu na kolanach.
- Za co? - zapytał.
- Dobrze wiesz za co. - odpowiedziałam całując go w policzek. Chłopak uśmiechnął się ukazując swoje urocze dołeczki.
- Myślę, że wiesz że zostaję na noc - powiedział z dobrze znanym ci uśmiechem.
- Dobra, ale niczego sobie nie wyobrażaj. Nie mam dzisiaj siły. - powiedziałaś.
- Ej no weź. Proszę.
- Nie Hazz błagam cię. - powiedziałaś błagalnie. Chłopak w końcu dał ci spokój.
Przed snem obejrzeliście film. Noc popłynęła spokojnie, a ty czułaś się bezpiecznie.


_____________________________________________________

Nie jest bardzo długi, bo nie mam weny, a poza tym piszę to na tablecie. Dziękuję za uwagę. <3
~ Maraa ;*